Jak przeprowadzka do Warszawy wpłynęła na stan mojej skóry

Przeprowadzka to dla organizmu ogromne wyzwanie. Oprócz stresu, który jej towarzyszy od momentu podjęcia decyzji o przeprowadzce, do momentu rozpakowania kartonów z rzeczami. Mimo, że jesteśmy minimalistami i mamy naprawdę mało rzeczy, kartonów było naprawdę sporo. Przeprowadzka do innego miasta (w naszym przypadku przeprowadzka do Warszawy) to był wyczyn nie tylko dla nas, ale także naszej skóry. 

Kartony to wróg naszej skóry

Jestem alergikiem, zresztą tak samo jak Piotr. Przeprowadzkę nasz organizm wyczuł na kilometr. Dosłownie wyczuł, bo odkąd pojawiły się w domu kartony, zaczęliśmy kichać. Kartony również bardzo wysuszają skórę dłoni, więc lepiej je przenosić w rękawiczkach oraz dodatkowo nawilżać skórę. Świetnie sprawdzą się bawełniane rękawiczki, które nakładamy (na noc) na wcześniej posmarowane dłonie grubą warstwą kremu do rąk. Ten, który zawsze wszystkim polecam to koncentrat do rąk Tołpy. Świetnie nawilża nawet naprawdę suchą skórę dłoni. 

Zmiana otoczenia ma wpływ na naszą skórę

Boleśnie odczułam przeprowadzkę do Warszawy. Myślałam, że w Gdańsku jest twarda woda, ale dopiero gdy przeprowadziliśmy się tutaj przekonałam się, że w Trójmieście woda jest wspaniała. Pierwsze zmiany zobaczyłam na włosach. Już jedne z pierwszych myć przekonały mnie, że muszę pójść do sklepu po moją ukochaną maskę Biovax z olejami. Włosy były oklapnięte i kompletnie się nie układały. Były też bardzo przesuszone mimo używania szamponu Sylveco pszeniczno-owsianego, który sam w sobie jest dość mocno nawilżający. Jak tak dalej pójdzie to chyba w końcu zainwestuję w słuchawkę zmiękczającą wodę, która podobno daje naprawdę niezłe efekty. 

tony moly maski i m real 1440x1440

Później zaczęłam zauważać suche skórki na twarzy, szczególnie w okolicach brody, nosa i na czole. Walczę z tym cały czas, ale przesuszenia nadal są widoczne i odczuwalne. Na noc wklepuję grubą warstwę lekkiego kremu nagietkowego Sylveco lub nawilżającego Tołpy. Dwa razy w tygodniu nakładam bardzo mocno nawilżającą maskę awokado I’m real od Tony Moly, która uratowała moją skórę po chorobie. Koreańska marka Tony Moly ma w swojej ofercie nie tylko genialne maski na płacie bawełnianym I’m Real, ale także kolorówkę i inne cuda. Zanim przeszłam na dietę roślinną testowałam maskę Egg Pore, która bardzo fajnie oczyszcza skórę i szybko rozprawia się z niedoskonałościami.

Tę maskę poleciła mi ją jedna z Dziewczyn z Instagrama, ponieważ doprowadza do stanu normalności mocno przesuszoną skórę. To prawda, ta maska uratowała moją skórę nie tylko po chorobie, ale także po przeprowadzce. Po przetestowaniu wersji awokado zdecydowałam się na inne z tej serii. 

Do gustu najbardziej przypadła mi maska awokado, pomidorowa i ryżowa, chociaż to wersja awokado jest moim zdecydowanym faworytem. Niestety po aloesowej miałam uczulenie i wiem, że na pewno już więcej jej nie kupię. 

Jeszcze kilka lat temu używałam tylko i wyłącznie koreańskich kosmetyków (byłam także na konferencji kosmetyków koreańskich na zaproszenie marki Mizon Polska) – pewnie pamiętacie, że moim ogromnym ulubieńcem był krem BB Dr G, dzięki któremu udało mi się wygrać walkę z niedoskonałościami, czy kosmetyki do demakijażu, która według Koreanek jest najlepsza. Jeśli interesuje Cię tematyka kosmetyków koreańskich zajrzyj tutaj

Jak przygotować skórę do przeprowadzki?

Przede wszystkim trzeba zadbać o odpowiednie nawilżenie skóry. Nie tylko na zewnątrz, ale również od wewnątrz. Mam tu na myśli picie dużej ilości wody lub wody kokosowej, która jest bogata w witaminy i dodatkowo nawilża 10 razy lepiej niż zwykła woda. Bardzo dobra woda kokosowa jest w Lidlu, natomiast nie polecam tej z Biedronki. Jest kwaśna i niesmaczna. 

maska tony moly ryowa i algowa 1440x1080

Szczególnie do nawilżania skóry twarzy polecam wodę termalną oraz naturalne kremy nawilżające np. wymienione przeze mnie wyżej z Sylveco czy maskę Tony Moly awokado, a także ryżową lub algową które poradzą sobie nie tylko z przesuszoną, ale także zanieczyszczoną skórą. Z masek na płacie bawełnianym polecam również maskę Mizona z zieloną herbatą. Bardzo dobrze nawilża skórę (chociaż mam wrażenie, że nie aż tak bardzo jak Tony Moly I’m Real), ale również pięknie pachnie. Jeśli jesteście ciekawe tej maski, koniecznie zajrzyjcie postu na temat masek na płacie bawełnianym Mizon.

Piotr się śmiał, bo podczas przeprowadzki z Gdańska do Warszawy cały czas chodziłam i pryskałam twarz wodą termalną, a także smarowałam dłonie kremem. Mimo to nie udało mi się w 100% uniknąć skutków ubocznych przeprowadzki do Warszawy jakim było nadmierne przesuszenie skóry twarzy i dłoni. 

4 Comments

  1. blog lifestylowy 11 kwietnia 2018 / 10:23

    Zobacz jaki ciekawy tekst, nigdy bym takimi kategoriami na to nie spojrzał. Choć po mojej przeprowadzce, “inna” woda w kranie równie dała się odczuć. Pozdrawiam

    • dpblogpl
      Autor
      11 kwietnia 2018 / 18:16

      Ja mam bardzo wrażliwą skórę, a do tego alergiczną. Dlatego pewnie reakcja była aż tak silna.

  2. Kate 9 kwietnia 2018 / 16:35

    Każdy dom ma inny klimat, inną wentylację czy ogrzewanie i skóra musi się przestawić. A czasem to my musimy się przestawić i zmienić kosmetyki 🙂

    • dpblogpl
      Autor
      9 kwietnia 2018 / 16:52

      Masz rację. Moja skóra dalej się przestawia, chociaż widzę już postępy. Niestety z włosami jest gorzej, ale kupiłam amlę i będę dzisiaj olejować włosy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.