Dlaczego nie warto nosić akrylowych czapek?

Akryl to materiał, który jest wszechobecny w sklepach (szczególnie sieciówkach). Jesienią i zimą, gdy robi się chłodno mamy ten sam problem. Znalezienie czapki czy swetra o dobrym składzie (w dobrej cenie) graniczy wręcz z cudem. W sklepach jest pełno czapek, które są wykonane z akrylu.

Czym w ogóle jest akryl?

Akryl to tkanina syntetyczna, a jego produkcja jest bardzo tania. Dlatego też w sklepach są tak powszechne ubrania czy właśnie czapki, szaliki z akrylu.

Akrylowe czapki mają ogromny minus – nie grzeją. Kiedyś przez lata zastanawiałam się, dlaczego mimo tego że mam na sobie gruby sweter jest mi strasznie zimno (niedoczynność tarczycy nie pomaga). Wina tkwiła w akrylu. Zamieniłam akrylowe swetry na wełniane (są różne rodzaje wełny, także takiej która nie gryzie!) i kaszmirowe. Problem zniknął, a ja nie zamarzam przy każdym wyjściu na zewnątrz, gdy temperatura zbliża się ku minusowych.

czarny beret wełniany

Kolejnym minusem jest to, że nasza skóra w akrylowych swetrach po prostu nie oddycha. To samo jest w akrylowych czapkach – spocona skóra głowy, przetłuszczające się włosy. Winić możesz swoją akrylową czapkę , gdyż ten materiał w ogóle nie chłonie potu (w przeciwieństwie do wełny). Po zdjęciu czapki możemy się przeziębić, a i noszenie takiej czapki nie jest niczym przyjemnym, bo skóra się poci i w efekcie jest nam zimno w głowę. Czapki wykonane z tego materiału w gratisie nierzadko powodują elektryzowanie się włosów Momentalnie też przemaka – i tutaj mamy kolejny minus akrylu.

Co jeśli nie akrylowa czapka?

Znalazłam jednak kilka czapek wełnianych, na które warto zwrócić uwagę. Zimą uwielbiam nosić wełnę, bo ma właściwości termoizolacyjne (w wełnianych ubraniach jest po prostu ciepło), a także higroskopijne – odprowadza wodę (człowiek nie poci się w wełnianych ubraniach).

Do minusów wełny trzeba na pewno zaliczyć ,,gryzienie” – dlatego warto na przykład szukać ubrań z dodatkiem, a nie 100 % wełny. Chociaż mam w swojej szafie kilka 100% wełnianych ubrań, które nie gryzą. Wszystko zależy od gatunku wełny.

Jesienią i zimą chętnie sięgam po wełniany, czarny beret z perełkami, który świetnie pasuje do wełnianego płaszcza. Gdy jest naprawdę zimno, wtedy wybieram tylko i wyłącznie nauszniki Emu, które razem z butami Ugg tworzą duet idealny na zimę.

Komentarzy: 31

  1. Avatar
    Ela
    26 kwietnia 2019 / 11:53

    Ja akurat czapek nie noszę zimą ,ale tylko takie z daszkiem, jakoś nie przepadam za wełnianymi. Staram się zawsze czapki wybierać dobrej jakości, nie byle co. Mój mąż też nosi takie czapki, nawet do pracy. Pamiętam że ciężko go było przekonać do noszenia, bo nie lubił, a teraz bez czapki nie wychodzi 😉

  2. Avatar 16 stycznia 2017 / 14:07

    Tez staram się kupować wełniane czapki 🙂

  3. Avatar 16 stycznia 2017 / 13:57

    Nie znoszę czapek:) nigdy ich nie noszę, jak jest już bardzo zimno to tylko i wyłącznie nauszniki, ewentualnie kapelusze, ale rzadko. Jakoś mi nie do twarzy w nakryciach głowy 😀

  4. Avatar 16 stycznia 2017 / 13:53

    Hehehe ja mam genialne rozwiązanie 😉 Bo nie nosze wogole czapek 😀 Serio, jak zakladam czapke mam wrazenie jak by mnie wszy oblazly, swedzi mnie cala glowa i zaraz jest mi okropnie goraco nawet przy mrozie – 20 C

  5. Avatar 16 stycznia 2017 / 12:24

    Ja nie znoszę akrylu. Elektryzuje się, człowiek się w nim poci. Fajnie, że o tym piszesz, bo jeśli jeszcze chodzi o okrycie głowy, jest to dodatkowo niezdrowe. 😉

  6. Avatar 6 stycznia 2016 / 02:04

    Faktycznie znalezienie porządnej czapki w rozsądnej cenie to duże wyzwanie. Marzy mi się szal i czapka z kaszmiru… może kiedyś 😉 pozdrawiam 🙂

    • Avatar 6 stycznia 2016 / 06:10

      Piotr w grudniu znalazł fajny, kaszmirowy szalik w Tchibo 🙂 ostatnio też widziałam na stronie, że mają kaszmirowy komplet damski (bardzo szybko się sprzedał).

  7. Avatar 5 stycznia 2016 / 14:48

    Nienawidzę akrylowych czapek ze względu na to niesamowite elektryzowanie się włosów. Za każdym razem gdy zdejmuję czapkę wyglądam jakby miała bliższe spotkanie z prądem elektrycznym – maskara.

    • Avatar 5 stycznia 2016 / 14:52

      Skąd ja to znam…zimą i tak elektryzują mi się włosy (sposobem na to jest suszarka z jonizacją! Ale jak nie wysuszę włosów to jakiś koszmar).

    • Avatar 5 stycznia 2016 / 07:41

      Dziękujemy!!!:))) Mieliśmy wrażenie, że nikt nie zauważył, bo nikt nic nie mówi czy jest lepiej/gorzej, hehe

  8. Avatar 4 stycznia 2016 / 23:42

    Ja po swojej przygodzie z wypraniem wełnianego swetra i skurczeniu o 2 rozmiary, dobrze muszę się zastanowić czy zasługuje na taki luksus jak czapka wełniana.

    Na blogu Kameralnej widziałam piękny szal wełniany, ale kosztuje prawie 400 zł. Jakość kosztuje, to prawda.

  9. Avatar 4 stycznia 2016 / 22:23

    Ja ostatnio ogladalam, ze najlepsza welna jest z alpak 🙂 ! 3 razy cieplejsza i bardzo milutka 🙂

  10. Avatar 4 stycznia 2016 / 19:50

    A ja sobie dzisiaj kupiłam czapkę, z akrylu :P. Stwierdziłam, że już mam dość poszukiwania czapki idealnej, bo taka nie istnieje, a we Wrocławiu ostatnio są przeokropnie trzaskające mrozy, więc nie ma co wybrzydzać :P.

    Aczkolwiek w perspektywie mam zakup czapki wełnianej :).

    • Avatar 5 stycznia 2016 / 05:45

      Jak mus to mus. W Gdańsku też bardzo mroźno…jak dla mnie mogłoby być cały rok ciepło, oprócz świąt i sylwestra – wtedy mógłby być śnieg 🙂

  11. Avatar 4 stycznia 2016 / 17:36

    Ja też jestem wierna Emu od jakichś 4 lat, kupiłam właśnie drugą parę-Stinger Lo w kolorze czarnym i za nic w świecie ich nie oddam! Ktoś, kto nie jest tak totalnym zmarźluchem jak ja nie zrozumie tej miłości 😛 po latach testowania kozaków-skorzanych, tanszych, drozszych nareszcie znalazlam swój ideał. W ogole od kilku lat zmienilam podejscie- kurtka, a właściwie plaszcz, długi i puchowy, czapka i szalik wełniane, rekawiczki skorzane no i oczywiscie Emu:) i mogę stać na tym przystanku i czekać na autobus w nieskończoność!:D

    • Avatar 4 stycznia 2016 / 19:25

      Mnie też się pozmieniało. Kiedyś chyba nie czułam tego mrozu, a im jestem starsza tym bardziej odczuwam chłód.

      Emu są niezastąpione.Ja stawiam na patersony,bo są w 100% wodoodporne 🙂

  12. Avatar 4 stycznia 2016 / 15:48

    Zgadzam się co do tych czapek, ja noszę kaptur z kurtką z materiałów tzw. oddychających, mam jakąś kiepską, ale za to ładną czapkę z akrylu i ona leży praktycznie w szafie cały czas, tylko miejsce zajmuje, moim zdaniem nie warto tych czapek kupować, już lepsza jest kurtka z kapturem , przynajmniej nie trzeba wydawać na czapkę. kapcie mam filcowe na zimę zawsze.

    • Avatar 4 stycznia 2016 / 15:55

      To prawda. Takie czapki to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Po raz kolejny sprawdza się zasada ,,odłóż pieniądze i kup coś lepszego''.

  13. Avatar 4 stycznia 2016 / 15:27

    U mnie bez czapki zimą ani rusz, lubię wielkie, wełniane, nawet jak trochę gryzą 🙂

    • Avatar 4 stycznia 2016 / 15:54

      Ja z moją alergią nie wytrzymałabym w wełnianej czapce, która gryzie. Chyba zadrapałabym się na śmierć 😀

  14. Avatar 4 stycznia 2016 / 13:59

    Ja kiedyś myślałam nad takimi butami, ale jakiś czas temu kupiłam glany i odwiodłam się od tego pomysłu. Zimą też noszę wyłącznie nauszniki, bo po czapce moja fryzura zawsze jest w opłakanym stanie. 🙂

    • Avatar 4 stycznia 2016 / 14:45

      Glany nosiłam wieki temu, ale nie planuję do nich wrócić.
      Nauszniki rządzą!:)

  15. Avatar 4 stycznia 2016 / 13:39

    Emu to moj must have na zimę! Odkad kupiłam je po raz puerwszy chyba 5 lat temu tak mrozów bez nich sobie nie wyobrażam. Choć moj maz wolałby zebym ich nie nosiła 😀

    • Avatar 4 stycznia 2016 / 14:31

      Piotr się już przyzwyczaił, chociaż też stękał coś ostatnio na temat wyglądu emu. Poza tym zapytaj męża czy woli, byś wyglądała super sexy i narzekała co 3 sekundy, że Ci zimno? Chyba wiem jaka będzie odpowiedź, Hahaha 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.