Grzywka a’la paryżanka

Paryska grzywka najczęściej kojarzona jest z Brigitte Bardot czy Jane Birkin. Dziś paryska grzywka wróciła do łask za sprawą popularnej it Girl Jeanne Damas czy Caroline de Maigret. Bardzo paryską grzywkę ma również Dakota Johnson, którą możecie kojarzyć np. z serii 50 twarzy Greya. Przyznam, że grzywki Jeanne i Dakoty są tak urocze, że nawet przez chwilę miałam ochotę na powrót do tego typu fryzury.

Na szczęście w porę się opamiętałam. Przypomniałam sobie moją przygodę z grzywką (a właściwie dwa podejścia do grzywki) i to jak bardzo marzyłam, żeby odrosły w trybie ekspresowym. Niestety kręcone włosy i grzywka to średnie połączenie, na pewno w przypadku moich włosów, choć wiem że niektóre kręconowłose się decydują na grzywki i wyglądają wspaniale. Jednym z przykładów jest influencerka, która prowadzi profil na Instagramie @vanellimelli. Ona w grzywce wygląda FENOMENALNIE! Ja już do grzywki na pewno nie wrócę, bo proces odrastania był dość mocno traumatyczny. Szczególnie momenty, gdy grzywka była zbyt krótka, by ją spiąć i zbyt długa by być grzywką. Kojarzycie ten czas?

Sprawdź dlaczego paryżanki nie tyją

Grzywka to jeden z tych elementów, które są tak bardzo paryskie. Oczywiście paryski look możemy bez trudu stworzyć za pomocą czerwonej szminki czy naturalnego makijażu, ale grzywka potrafi być przysłowiową wisienką na torcie. Tylko jaka powinna być grzywka w paryskim stylu? Oczywiście taka, jak reszta włosów paryżanek – nie może być wystylizowana. Paryżanki słyną z tego, że cenią sobie naturalność zarówno w kwestii ubioru jak i również urody. Bardzo często sięgają po naturalne i dobrej jakości kosmetyki. Paryżanki gustują w makijażu no make up oraz stylizacji włosów, której nie widać gołym okiem (jeśli myślicie, że paryżanki nie układają włosów, to jesteście w błędzie). Kluczem do paryskiego looku jest to, by zarówno stylizacja jak i fryzura czy makijaż były (lub dobrze grały, niczym najlepsze aktorki) naturalny look.

View this post on Instagram

Back in town with mama 👯‍♀️💛

A post shared by Jeanne (@jeannedamas) on

Art of Color Dior – magiczny wieczór w kolorach Diora

Środowy (26 września) wieczór spędziliśmy z Piotrem na otwarciu wystawy The Art of Color Dior w Galerii Mokotów (strefie Designer Gallery). To był naprawdę magiczny wieczór z cudowną oprawą muzyczną (koncert na żywo zagrał zespół jazzowy Wojtka Mazolewskiego) oraz kieliszkiem mojego ulubionego, musującego złoto-żółtego szampana Moët et Chandon Imperial. Zapraszam Was do relacji z tego pięknego, jesiennego wieczoru. Relację na żywo mogliście oglądać na Insta Stories na naszym profili (kto jeszcze nie obserwuje naszego profilu na instagramie @dpblogpl, powinien zrobić to teraz). To chyba będzie jeden z najdłuższych postów na naszym blogu. Zrobiliśmy tyle wspaniałych zdjęć, że nie mogliśmy się zdecydować które powinny trafić do tego postu i…trafiły wszystkie.

Maciej Słomkowski – główny wizażysta marki Dior to człowiek z ogromną miłością do wykonywanego zawodu. Uwielbiam słuchać takich ludzi. Ludzi, dla których praca jest nie tylko pracą, ale również pasją. Człowieka, który coś kocha można poznać po tym, jak o tym opowiada.

Na tę okazję założyłam jasnoniebieską, koronkową sukienkę (pod tym zdjęciem na naszym profilu na Instagramie) było wiele głosów, żeby ją zostawić za co Wam dziękuję – to była bardzo dobra decyzja), czarne rajstopy o średnim kryciu oraz czarne, skórzane szpilki z kokardą na niskim obcasie, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia (mam te same szpilki w jasnoróżowym kolorze, są takie wygodne!). Dodatkiem była czarna, skórzana torebka z perełkami, którą cudem udało mi się kupić, bo była już właściwie wyprzedana. Szczerze się nie dziwię, bo jest zachwycająca i bardzo pojemna (zauważyliście, że u mnie to jeden z ważniejszych aspektów przy wyborze torebki? Wygląd i pojemność przede wszystkim).

Nie mogliśmy nie odwiedzić butiku Diora, który jest pierwszym butikiem tej marki w Polsce. Możecie tam znaleźć mój ulubiony błyszczyk Volume Lip Maximier, który przyjemnie chłodzi i optycznie powiększa usta (jego recenzję znajdziecie w ulubieńcach lipca i sierpnia, chociaż z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że był także ulubieńcem września i jest nim również w październiku) oraz liczne zapachy m.in. Miss Dior (do dziś ubolewam nad tym, że wycofano mój ukochany zapach – Miss Dior L’eau, który był ze mną przez wiele lat).

kosmetyki Christian Dior

Zapach J’adore bardzo mi się spodobał. Ma również niebanalne opakowanie, które od razu zwróciło moją uwagę. Wąchałam również nowy zapach Dior Joy, ale ten nie przypadł mi zbytnio do gustu. Dla mnie jest zbyt słodki.

Wystawę The Art of Color Dior możecie oglądać w Galerii Mokotów w Warszawie na poziomie Designer Gallery przez całą jesień oraz zimę.