Jak osiągnąć sukces na Instagramie?

Odkąd Instagram wiedzie prym w portalach społecznościowych, każdy chce zaistnieć i zostać influencerem. Dla przypomnienia – influencer to osoba, która reklamuje produkty i usługi na swoim portalu społecznościowym. Charakteryzuje się tym, że ma wpływ na decyzję innych. W związku z tym influencer to nikt inny, jak lider opinii. Aby zostać influencerem trzeba mieć konto na portalu społecznościowym, YouTubie lub bloga.

Konto firmowe na Instagramie

Aby mieć dostęp do statystyk na Instagramie, trzeba mieć konto firmowe. Ma to swoje plusy i minusy. Do plusów można zaliczyć wspomniane statystyki czy możliwość tworzenia reklam (poprzez narzędzie oferowane przez Facebooka). Z minusów trzeba wspomnieć o tym, że konta firmowe na Instagramie mają bardzo mocno obniżane zasięgi. 
 
Wszystko to od momentu, gdy właściciel Facebooka (Mark Zuckerberg) przejął Instagram. Miał chrapkę jeszcze na Snapchat, ale właściciel Snapchata nie był zainteresowany. Co wtedy zrobił Mark? Wypuścił aktualizację na Instagramie, która do złudzenia przypomina Snapchat. Kto jeszcze nie słyszał o Insta Stories – koniecznie musi to wypróbować. Od 10 tys. followersów można zamieszczać aktywny link na Insta Stories. Odkąd mamy tę liczbę followersów, zaczęliśmy korzystać z tej funkcji. Co ciekawe najwięcej wejść z mediów społecznościowych na bloga mamy właśnie z Insta Stories. 

Sposoby na rozwinięcie profilu na Instagramie

Są różne sposoby na rozwinięcie profilu na Instagramie. Najważniejsze jednak, by regularnie publikować dobrej jakości zdjęcia z chwytliwym opisem. Czasami to jednak nie wystarcza. Niestety rozwinięcie profilu na Instagramie jest coraz trudniejsze. Jest również coraz większa konkurencja. 
 

Sukces na Instagramie to kwestia dobrej jakości zdjęć, chwytliwych opisów i odrobiny szczęścia. 

Aby zacząć zarabiać na prowadzeniu profilu na Instagramie trzeba mieć minimum 10 tys. followersów. U nas pierwsze prawdziwe oferty zaczęły się właśnie wtedy. Zawodowo (przyp. w pracy zajmuję się mediami społecznościowymi oraz współpracą z blogerami i influencerami) również minimum do podjęcia współpracy jest dla mnie 10 tys. aktywnych followersów. Dlaczego podkreślam, że muszą to być aktywni followersi? Ponieważ bardzo często są to kupione puste konta z Indii czy Pakistanu. Smutne jest to, że firmy, które szukają influencerów do współpracy patrzą bardzo często tylko na wysoką liczbę followersów, a nie ich ,,jakość”. Nie zmienia to faktu, że dla mnie kupowanie followersów jest niedopuszczalne. Znacznie skuteczniejszym sposobem są aplikacje aktywizujące np. Instafame. 

Jak działa Instafame?

Przez ostatnie kilka tygodni miałam okazję przetestować Instafame. Początkowo obawiałam się udostępniać swój login i hasło ze strachu przed kradzieżą konta, jednak po długiej rozmowie z twórcą Instafame stwierdziłam, że warto zaryzykować.

Instafame oferuje 4 pakiety, z których najtańszy kosztuje zaledwie 55 zł. Jeśli chcecie przetestować jak działa to narzędzie przed zakupem – macie taką możliwość. Instafame oferuje 7-dniowy darmowy okres testowy. Dzięki niemu możecie przekonać się, jak wyglądają realne efekty na własnym koncie. 

Jak właściwie działa Instafame? Twórcy tego narzędzia kompleksowo obsługują nasze konto, aktywizują je m.in. poprzez zostawianie serduszek pod wybranymi zdjęciami oraz obserwując konta w starannie wybranej grupie docelowej. W ten sposób nasz profil jest bardziej widoczny serwisie i wyróżnia się na tle mniej aktywnej konkurencji.

Plusem Instafame jest pozyskiwanie realnych followersów, a nie osób, które są zainteresowane jedynie wymianą #f4f, czyli „follow za follow” (chociaż z własnego doświadczenia wiem, że i takie się znajdą). W ten sposób jako @dgblogpl mogliśmy dotrzeć do nowych Czytelników jak i również potencjalnych klientów.

Jak oceniamy efekty osiągnięte we współpracy z Instafame? Możemy zdradzić w sekrecie, że dzięki temu rozwiązaniu „dobiliśmy” do wymarzonej liczby 10 tys. followersów, które pozwoliły nam na efektywny rozwój nie tylko bloga, ale także profilu na Instagramie.

#Hashtagi

Dzięki odpowiednim hashtagom możecie podbić widoczność zdjęć, które dodacie na swoim profilu. Nie polecam korzystania z listy najpopularniejszych hashtagów. Dlaczego? Dlatego, że jeśli dodacie hashtag, który dodało wcześniej kilka milionów innych osób, Wasze zdjęcie pojawi się na takiej liście tylko przez chwilę. 
 
Jakie hashtagi w takim razie warto dodawać? Złotą zasadą jest szukanie niszy. Ja najczęściej dodaję hashtagi, które mają ok. 200-500 tys. dzięki temu jest większa szansa, że przy dużej aktywności pod zdjęciem ktoś Was zauważy. Tym bardziej, że teraz można obserwować nie tylko profile, ale także hashtagi.

Na hasło “dpblogpl”macie od nas -25% na zakup pakietów Instafame – narzędzia, które pozwoli Wam na pozyskanie realnych followersów, a co za tym idzie – również klientów.

Facebook czy Instagram – który lepszy?

media społecznościowe

Kiedyś byłam wielką fanką Facebooka, ale z czasem moja miłość zaczęła gasnąć. Na Facebooku coraz trudniej bez reklamy dotrzeć do fanów, by przekonać ich do swojej wyjątkowości. A jak już jesteśmy przy temacie wyjątkowości, to właśnie ona jest kluczem do sukcesu w mediach społecznościowych. Ludzie kochają zdjęcia, nagrania, które czymś się wyróżniają. Oczywiście warto śledzić trendy (jak na przykład marmurek, liście palmowe, które są teraz na czasie).

 Dlaczego Instagram jest lepszy od Facebooka?

Jak już wspomniałam, kiedyś uwielbiałam Facebooka. Niestety ten kanał coraz bardziej mnie wkurza ciągłymi zmianami np. w wymiarach grafik nie tylko cover photo, ale również do zdjęć. Tutaj trzeba być cały czas na bieżąco, aby cokolwiek zrobić i robić to dobrze. Poza tym bez reklamy nie ma już właściwie szans, by zaistnieć. 
 
Kiedy Facebook przejął Instagram trochę się przeraziłam. Bałam się, że zasięgi też będą mocno ucinane. Na szczęście nie jest aż tak źle. Aby podbijać zasięgi trzeba używać hashtagów, ale nie tych najbardziej popularnych, tylko tych do max 10 tyś. dzięki czemu nasze zdjęcie nie zniknie po kilku sekundach. 
 
Na początku używaj maksymalnej liczby hashtagów, z czasem warto je ograniczać do ok. 5 (w komentarzu) To znacznie lepiej wygląda niż cała lista podbijaczy zasięgów w podpisie pod zdjęciem. A efekt jest ten sam.

Jak budować społeczność na Instagramie?

Strategia, którą przyjęliśmy w budowaniu społeczności na Instagramie jest prosta – obserwujemy konta i udzielamy się na kontach podobnych do naszego. Jednym słowem obracamy się w grupie osób, które prawdopodobnie zaobserwują nasze konto. Nie są to raczej fani Maffashion ani Deynn. Bliżej nam do Make Life Easier czy Fashionelki, dlatego bardzo często jesteśmy aktywni na tych (i nie tylko) kontach.

Dzięki aktywności na Instagramie w ciągu 4 miesięcy udało nam się zdobyć 4 tys. nowych obserwatorów. Średnio 1000 w miesiącu. Zaczęliśmy zwracać dużą uwagę na to, co publikujemy. Cały czas staramy się, aby wszystko było przemyślane i pasowało do ‘siatki’ czyli 9-12 poprzednich zdjęć. I co najważniejsze eksperymentujemy – patrzymy jakie zdjęcia cieszą się większym zainteresowaniem, w jakich godzinach pozostawiacie serduszka pod naszymi zdjęciami (kto z Was przegląda Insta przed pójściem spać?), a także pod jakimi zdjęciami najchętniej się udzielacie i co na to wpłynęło – czy było zadane pytanie w opisie, a może pokazany produkt, który od niedawna jest dostępny na rynku. Nie pragniemy sztucznego fejmu. Chcemy, aby Instagram był dopełnieniem naszego bloga. Miejscem, gdzie możemy Wam pokazać trochę więcej i trochę inne rzeczy, niż na blogu.

My postawiliśmy na Instagram, Ty nie musisz!

Najważniejsze, aby wybrać portal społecznościowy, w którym czujemy się dobrze. W przypadku naszego bloga poczułam, że właśnie Instagram jest miejscem dla nas. Lubimy robić zdjęcia, czujemy się w tym coraz lepiej. Poza tym Instagram to ogromne źródło inspiracji (prawie tak samo jak Pinterest, ale na ten portal społecznościowy jeszcze nie mamy do końca pomysłu. Pewnie wszystko przyjdzie z czasem). Pamiętaj, że jeśli wpadniesz na pomysł jakiegoś zdjęcia, albo jeśli jesteś w miejscu, które Cię zachwyciło – pewnie z tysiąc innych osób opublikowało już to na swoim profilu na Instagramie. To co! Zawsze możesz zrobić to inaczej. Możesz zrobić to lepiej.

Jak zacząć pisać bloga i w ogóle od czego zacząć?

Jak zacząć pisać bloga

Wiele z Was pewnie chociaż raz pomyślało o prowadzeniu bloga/kanału w mediach społecznościowych czy na YouTube, ogólnie robieniu ‘czegoś’. Kiedy rozmawiam z ludźmi, przeciętnie co 2 osoba chociaż raz chciała założyć bloga. Ile z tych ludzi zaczyna prowadzić bloga? Garstka, a może jeszcze mniej.

Niestety często jest tak, że osoby które chcą zacząć prowadzić bloga, nie zdają sobie sprawy z tego jak się do tego zabrać. Mam nadzieję, że ten post pomoże Ci zebrać się w sobie i zacząć działać. 

Jak zacząć prowadzić bloga?

Wiele osób ma jakąś pasję, czymś się interesuje, coś lubi. Nie każdy jednak umie o tym mówić, a jeszcze mniej umie o tym pisać. Ja zawsze do bloga podchodziłam nie jak do przykrego obowiązku, ale jako inwestycji w przyszłość. Oczywiście, bloga można skasować, ale jakiś ślad po nim zawsze zostanie w sieci. Dziś blog jest naszym miejscem, które tworzymy każdego dnia – poprzez pisanie postów czy aktywność w mediach społecznościowych. Są takie dni jak dzisiaj, że siadam do komputera i po prostu piszę. Są takie dni, że nie mam nic ciekawego do napisania. 
 
Kiedy jedna z koleżanek wspomniała, że wpadła na pomysł założenia bloga, od razu ruszyliśmy z pomocą. Uwielbiamy mówić o blogowaniu, naszych błędach, które popełniliśmy i ostrzegać  przed tym, by inni ich nie popełniali. O tym też mówiłam w lutym na Insta live na naszym profilu na Instagramie (zobacz nasz profil, jeśli jeszcze go nie znasz: klik). 
 
Jeśli chcesz zacząć blogować, napisz 30 postów. To dobra podstawa, która pozwoli Ci ruszyć i nie stracić zapału. Początki są trudne, nie oszukujmy się. Jeśli nie masz kogoś, kto pomoże Ci w tym wszystkim, najprawdopodobniej przerośnie Cię ogarnięcie spraw technicznych np. znalezienie/modyfikacja szablonu czy ustawienie widgetów. Nie mówiąc już o konfiguracji newslettera czy subskrypcji. Jeśli nie masz pojęcia o czym mówię – lepiej poczytaj Poradnik Blogera, zanim opublikujesz pierwszy post. 
 
W jednej z książek Tomka Tomczyka (znanego jako Kominek lub Jason Hunt) przeczytałam bardzo mądre słowa o tym, że dużo blogów kończy swoją działalność na pierwszym poście. To prawda, chociaż nie powiem – dla nas to dobrze, bo wiadomo…mniejsza konkurencja (żart). 

 Prowadzenie bloga na siłę – to czuć!

Myślisz, że każdy bloger prowadzi bloga z pasji? Różne są powody – Janusze blogowania liczą na darmoszkę, inni brną w blogowanie, bo zaczęli i żal im skończyć, mimo że nie mają już nic ciekawego do powiedzenia, a jeszcze inni prowadzą bloga, bo to lubią. My jesteśmy w tej ostatniej grupie, chociaż nie zawsze jest kolorowo. Czasami nie ma siły, czasami nie ma motywacji, a jeszcze kiedy indziej nie ma po prosu weny. 
 
Kilka razy trafiłam na bloga dziewczyny (w odstępie kilku miesięcy), który był prowadzony na siłę. Jaki był powód? Nie wiem, o to trzeba by było zapytać autorkę. Niestety to, że blog nie jest prowadzony z sercem po prostu czuć. Trudno to określić, ale jeśli trafisz na takiego bloga, od razu zrozumiesz co miałam na myśli.

Co dał nam blog i dlaczego będziemy prowadzić bloga jeszcze przez długie lata?

Blog nie raz był naszą kartą przetargową. Czy to w poszukiwaniu pracy, na studiach, a także w kontaktach z innymi ludźmi. Blog to coś, czym udaje nam się zainteresować większość osób, z którymi kiedykolwiek rozmawialiśmy. Ludzie są po prostu ciekawi tego, dlaczego blogujemy i bardzo często również jakie to przynosi korzyści (niestety nadal ludzie myślą o blogerach, jako osobach, które leżą i pachną, dostają #darylosu od firm i zastanawiają się jak wynieść alkohol ze zjazdu blogerów).
 
Nigdy nie mówimy o kwotach, które zarabiamy na blogowaniu. Jeśli ktoś drąży temat, wtedy operujemy widełkami, bo tak jest łatwiej. Ludzie lubią interesować się życiem innych i wchodzić im do portfela. Nigdy tego nie zrozumiem, bo ja nikomu do portfela nie zaglądam, ale jak kto woli.

Niemniej jednak blog jest dla nas sposobem na życie. Lubimy to, co robimy i inni to doceniają co dla nas jest ogromną motywacją do dalszego działania. A co najważniejsze – nie stoimy w miejscu, tylko ciągle szukamy sposobów na przyciągnięcie nowych Czytelników – czy to poprzez ciekawe tematy na blogu lub działania w mediach społecznościowych (przez zaledwie 4 miesiące nasz profil na Instagramie urósł w nadzwyczajnym tempie!).