Jak rozpocząć karierę w mediach społecznościowych

Dostaję od Was sporo pytań o to, jak zaczęłam pracę w obszarze mediów społecznościowych. Nie dziwię się, że ten temat interesuje coraz więcej osób. W dobie wszechobecnych SM (Social Mediów) ludzie zaczęli dostrzegać w mediach społecznościowych nie tylko narzędzie do kontaktu ze znajomymi, ale także możliwości zarobku. Poniżej dowiecie się jak rozpocząć karierę w mediach społecznościowych, czy warto pracować w agencji SM, czy może jednak na własną rękę. Z artykułu dowiecie się też kto to jest Social Media Ninja.

jak zacząć karierę w social mediach

Social Media praca

Jak rozpocząć karierę w mediach społecznościowych? Drogę rozwoju zawodowego w SM, jak w większości przypadków najlepiej zacząć od stażu. Nie znaczy to jednak, że to jedyna (i najlepsza) opcja. U mnie wyglądało to trochę inaczej. Moje pierwsze zawodowe doświadczenie z mediami społecznościowymi (zawodowe, bo hobbystycznie zajmuję się SM od 2010 roku, kiedy to zaczęłam prowadzić fanpage naszego bloga. Było to dokładnie rok po starcie D&P blog. Wtedy jeszcze SM nie były tak popularne i będąc blogerem nie trzeba było mieć swojego fanpage, profilu na IG, Pintereście, Snapchacie…) było w 2014 roku. W Piotrka firmie budowany był zespół redaktorsko-społecznościowy. W moim zespole były 4 osoby, z czego ja byłam odpowiedzialna głównie za media społecznościowe dużego serwisu aukcyjnego. Zostałam rzucona na głęboką wodę, ale to było fajne doświadczenie. Pod sobą miałam kilkunastu tłumaczy, tworzyłam posty ogólne, a także tematyczne związane np. ze świętami w danym kraju (serwis aukcyjny był w różnych krajach np. Japonii, Hiszpanii czy Portugalii). To było fajne zadanie, bo oprócz tego, że mogłam robić to co kochałam jednocześnie dużo uczyłam się na temat innych kultur. Dodatkowo szkoliłam język angielski, bo z wieloma tłumaczami można było się porozumiewać tylko w tym języku.

Później podjęłam decyzję o współpracy z jedną z największych agencji Social Media w Polsce – Social Media Now. Do dziś mam kontakt z Piotrem Chmielewskim, pomagałam im nawet jako wolontariuszka przy organizacji pierwszej konferencji Social Media Week w Polsce (konferencja odbyła się w Warszawie). Fajnie było współpracować ze swoim Facebookowym guru! W tzw. międzyczasie rozpoczęłam własną działalność i obsługiwałam klientów z różnych branż w zakresie prowadzenia fanpage czy profilu na Instagramie. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że najlepiej czuję się w branży fashion oraz beauty, szczególnie jeśli chodzi o sklepy internetowe. Niestety po czasie pojawił się pewien problem po powrocie do pracy na własną rękę – więksi klienci oczekiwali doświadczenia agencyjnego. Zwróćcie na to uwagę, jeśli chcecie podejmować współpracę z większymi markami.

media społecznościowe poradnik blogera

Social Media Ninja czy Social Media Manager

Nazewnictwo stanowisk w branży Social Media bywa skomplikowane. O ile z rozszyfrowaniem Social Media Manager nie ma problemu, o tyle można się zastanawiać kim jest Social Media Ninja i jakie cechy, a także doświadczenie powinna mieć taka osoba. Ja zawsze określam siebie jako Social Media&Influence Marketing Specialist. Nigdy nie nazwałam siebie ekspertem w tej dziedzinie, chociaż mam ku temu postawy, biorąc pod uwagę moje doświadczenie. Dla mnie słowo ekspert ma jednak duże znaczenie, szczególnie w czasach, gdy pseudoeksperów od wszystkiego jest na pęczki.

Jak rozpocząć karierę w mediach społecznościowych

Często pytacie czy lepiej zacząć karierę w SM na własną rękę czy może jednak w agencji? Uważam, że dobrym pierwszym krokiem jest staż w agencji, który pozwoli Wam zdecydować czy to jest coś, co na pewno chcecie robić w swoim życiu. Warto też się zastanowić czy wolicie wymyślać posty, moderować strony na Facebooku, a może tworzyć i optymalizować kampanie reklamowe w mediach społecznościowych. A może i jedno i drugie? Później możecie też zdecydować czy chcecie pracować w agencji, czy może jednak szukać klientów na własną rękę (ta opcja jest trudniejsza, ale pozwala na dużą niezależność i możliwość dobierania sobie klientów zgodnie ze swoimi zainteresowaniami czy oczekiwaniami).

zdjęcie wykonywane pod instagram

Praca w SM nie jest łatwa. Po pierwsze jest bardzo duża konkurencja (również osób, które psują rynek, bo prowadzą fanpage za 100 zł), na dodatek trzeba się liczyć z tym, że jeśli pracujecie na własną rękę – musicie być dyspozycyjni. Kryzysy w SM wybuchają najczęściej po 17:00 i to niestety prawda. Ja nie mam z tym problemu, ponieważ ze względu na bloga jestem wręcz związana ze swoim smartfonem, dzięki czemu bardzo szybko reaguję na burzliwe sytuacje.

A teraz najważniejsza sprawa dotycząca mediów społecznościowych. Jeśli myślisz o tym na serio – rób coś w tym kierunku. Chodź na szkolenia, bierz udział w webinarach, bądź na bieżąco z nowinkami (tych jest bardzo dużo!). To podstawa w karierze związanej z mediami społecznościowymi. Jeśli nie wiesz jak działa algorytm Instagrama lub do ilu % fanów możesz dotrzeć organicznie na Fanpage, to nie jest praca dla Ciebie. W tym zawodzie liczy się duża inicjatywa, a także chęć bycia na bieżąco. Bez tej wiedzy wykonywanie dobrze pracy jest niemożliwe. Zajrzyj koniecznie do Poradnika Blogera, gdzie bardzo często poruszam kwestie związane z mediami społecznościowymi (m.in. algorytmach Instagrama czy spójności profilu na IG). Obserwuj także nasz profil na Instagramie @dpblogpl gdzie często na Insta Stories informuję o ważniejszych zmianach na IG.

Mass Followers na Instagramie – co to w ogóle jest?

Bardzo się cieszę, że posty z Poradnika Blogera cieszą się taką popularnością. To miłe, gdy widzę, że kolejne osoby udostępniają moje artykuły. Niedługo również mój artykuł (na temat influence marketingu) pojawi się w magazynie branżowym. Kiedy? Obserwujcie nasz profil IG, bo tam na pewno pojawi się ta informacja jako pierwsza. Jestem bardzo podekscytowana tym artykułem i mam nadzieję, że skorzysta z nich wiele sklepów internetowych oraz firm i skończy się patrzenie tylko na liczbę followersów, która tak właściwie nic nie znaczy. Myślicie, że instagramerki mające milion obserwatorów, docierają do każdego z nich? Otóż nie. Często mniejsze konta mają zbudowaną dużo fajniejszą społeczność niż konta, gdzie obserwatorów liczy się w setkach tysięcy. Oczywiście są wyjątki jak na przykład Mimi Ikonn, która ma bardzo dużo obserwatorów, ale także zbudowała zaangażowaną społeczność. Nie zawsze jednak liczba obserwatorów idzie w parze z ich jakością.

selfie z Anją Rubik

Oficjalne źródła donoszą, że Instagram bierze się za bajzel, który przez lata funkcjonował pod hasłem ,,hulaj dusza, piekła nie ma”. Mam na myśli kupowanie followersów (najzabawniejsze jest, gdy dziewczyny mówią, że nie kupiły followersów, a w magiczny sposób przez noc przybyło im tysiące obserwatorów lub gdy mówią, że ktoś kupił im followersów). Szczegóły dotyczące czystek na IG znajdziecie w tym anglojęzycznym artykule, który rozwiewa wszelkie wątpliwości – w końcu coś się zmieni. Taką przynajmniej nadzieję ma sporo ludzi, korzystających z tego portalu społecznościowego. Jeśli chcecie mieć świeże informacje na temat Instagrama czy innych portali społecznościowych, zachęcam Was do polubienia mojej strony na Facebooku, gdzie wrzucam informacje ze świata SM. Istotnymi newsami na temat IG dzielę się też często na naszym profilu na Instagramie, dlatego warto nas obserwować również i tam.

Mass followers na Instagramie

Korzystając z Instagrama, pewnie słyszeliście już pojęcie ,,mass followers”. Dotyczy ono kont na Instagramie, które obserwują dużą ilość innych kont. Tego typu konta są kwalifikowane jako mass followers, czyli po polsku po prostu spam. Tego typu konta często obserwują na zasadzie follow/unfollow. Tak czy siak nie są dla Was wartościowymi obserwatorami, bo albo zaraz znikną albo popsują Wam statystyki. Może to się Wam wydać niewiarygodne, ale tak – takie konta psują statystyki zgodnie z nowym algorytmem Instagrama.

zdjęcia Dominiki na tle Hotelu Europa w Warszawie

Jak rozpoznać czy konto kwalifikuje się jako mass followers? To bardzo proste. Instagram określa tak konta (oczywiście automatycznie, za pomocą algorytmów), które obserwują powyżej 1500 innych kont. Jeśli i Wy obserwujecie tyle profili, koniecznie zmniejszcie tę liczbę (ale uwaga! Stopniowo. Inaczej IG będzie myśleć, że stosujecie follow/unfollow i dostaniecie za karę ucięcie zasięgów). Najbezpieczniej jest obserwować poniżej 500 kont.

Konta mass followers psują statystyki

To nie mit, tego typu konta psują statystyki na Instagramie. Zastanówcie się – czy jeśli ktoś obserwuje 1500 i więcej profili, to myślicie że zobaczy Wasze nowe zdjęcie? Odpowiedź brzmi…nie. Ktoś taki bardzo często nie jest wartościowym obserwatorem, bo skoro nie widzi Twoich zdjęć, to nie będzie komentować ani nie zostawi serduszka. Po co więc docierać do kogoś takiego kosztem osoby, której naprawdę podoba się Twój profil i która chciałaby widzieć Twoje każde zdjęcie. Problem jest o tyle duży, że przy sporej ilości obserwatorów ciężko jest weryfikować takie profile. Ja staram się regularnie przeglądać profile, które nas obserwują, ale też nie popadam w paranoję. Moja doba musiałaby być z gumy, gdybym miała blokować każdą osobę, która ma więcej niż 1500 obserwatorów (poza tym nie panikuję z powodu statystyk, jak niektóre influencerki). Warto jednak co jakiś czas blokować takie konta, dzięki czemu w nagrodę dostaniemy minimalnie zwiększony zasięg (to logiczne, bo nie będziemy docierać z naszymi treściami do osób, które w ogóle nie są nimi zainteresowane).

oryginalne zdjęciu typu flat lay

Jak organicznie docierać do Obserwatorów na IG

Aby docierać też do swoich Obserwatorów warto dodawać info o nowym zdjęciu na Stories. Zauważyłam na naszym profilu, że zdjęcia o których informowałam na Insta Stories mają lepsze zasięgi niż te, o których tam nie wspominałam. Przypadek? Nie sądzę. Z innych ciekawostek – najlepiej lajkujące się zdjęcie na naszym profilu w ostatnich tygodniach było foto z Anją Rubik. Drugim najlepszym zdjęciem pod względem serduszek, zasięgu i komentarzy było zdjęcie na którym pokazywałam Wam mój nowy płaszcz na zimę z Massimo Dutti.

Najnowszy algorytm IG działa podobnie, co algorytm FB. Instagram pokazuje Twoje zdjęcie jakiejś grupie osób z Twoich obserwatorów i jeśli wykażą oni zainteresowanie danym zdjęciem, organiczny zasięg postu wzrasta, a zdjęcie jest pokazywane innym osobom. Ostatnio zauważyłam też taką ciekawostkę, że zasięg nam spada i rośnie falami (co kilka zdjęć). Często jest tak, że 3-4 zdjęcia mają słaby zasięg, a następne 3-4 mają dużo większy. Niezależnie od tego, co się na nich znajduje. Na przykład zdjęcie w jasnym płaszczu z 12 listopada miało wyższy zasięg niż zdjęcie sprzed kilku dni w tej samej stylizacji. Co ciekawe, oba zdjęcia publikowane były o tej samej godzinie. Tę samą zależność zauważyłam również przy liczbie komentarzy.