Strona główna » Dlaczego nie warto nosić akrylowych czapek?

Dlaczego nie warto nosić akrylowych czapek?

Zimą mamy ten sam problem. Znalezienie czapki czy swetra o dobrym składzie (w dobrej cenie) graniczy z cudem. W tym roku znów Piotr szukał czapki, ale tym razem powiedzieliśmy sobie ,,koniec z akrylowymi czapkami”.   

Dlaczego nie warto ich nosić? Akrylowe czapki są zazwyczaj bardzo ładne, o ile o czapkach można w ogóle coś takiego powiedzieć (nie jestem zwolenniczką czapek…). Do tego powodują elektryzowanie włosów oraz często głowa się w nich poci, co w rezultacie nie prowadzi do niczego dobrego. Po zdjęciu czapki możemy się przeziębić, a i noszenie takiej czapki nie jest niczym przyjemnym, bo skóra się poci i w efekcie jest nam zimno w głowę.  

Znalazłam jednak kilka produktów wełnianych, na które warto zwrócić uwagę. Zimą uwielbiam nosić wełnę, bo ma właściwości termoizolacyjne (w wełnianych ubraniach jest po prostu ciepło), a także higroskopijne – odprowadza wodę (człowiek nie poci się w wełnianych ubraniach). Do minusów wełny trzeba na pewno zaliczyć ,,gryzienie” (dlatego warto szukać ubrań z dodatkiem, a nie 100 % wełny. Chociaż mam w swojej szafie kilka 100% wełnianych ubrań, które nie gryzą. To zależy od gatunku wełny).

Poniżej wybrałam dla Was kilka produktów o dobrym składzie i przyzwoitej cenie. Zwróćcie uwagę szczególnie na czapki, w tym sezonie czapki z pomponem są bardzo modne, a do tego bardzo ciepłe!

Ja od zeszłego sezonu czapek nie noszę. Kupiłam nauszniki emu, ponieważ moje włosy po zdjęciu czapki są oklapnięte. Dzięki nausznikom moja fryzura pięknie się trzyma i jest mi bardzo ciepło. W tym roku w TK Maxxie kupiłam wełniane kapcie a’la emu. Były znacznie tańsze niż kapcie emu, a są bardzo podobne. Pokazywałam je na Instagramie. Jestem z nich bardzo zadowolona, bo są ciepłe i nie poci się w nich stopa.

Na wyjścia na zewnątrz pozostaję wierna moim emu chocolate (obecnie w werji lo). Poprzednie emu (emu paterson mini) udało mi się sprzedać, dzięki czemu mogłam dołożyć i kupić dłuższe. Te średniej długości są idealne, ale może kiedyś skuszę się na dłuższe. Zobaczymy.

31 Comments

  1. Avatar Ela 26 kwietnia 2019 / 11:53

    Ja akurat czapek nie noszę zimą ,ale tylko takie z daszkiem, jakoś nie przepadam za wełnianymi. Staram się zawsze czapki wybierać dobrej jakości, nie byle co. Mój mąż też nosi takie czapki, nawet do pracy. Pamiętam że ciężko go było przekonać do noszenia, bo nie lubił, a teraz bez czapki nie wychodzi 😉

  2. Avatar darenia 16 stycznia 2017 / 14:07

    Tez staram się kupować wełniane czapki 🙂

  3. Avatar follow creativity now 16 stycznia 2017 / 13:57

    Nie znoszę czapek:) nigdy ich nie noszę, jak jest już bardzo zimno to tylko i wyłącznie nauszniki, ewentualnie kapelusze, ale rzadko. Jakoś mi nie do twarzy w nakryciach głowy 😀

  4. Avatar Dziewczynka jak Malinka 16 stycznia 2017 / 13:53

    Hehehe ja mam genialne rozwiązanie 😉 Bo nie nosze wogole czapek 😀 Serio, jak zakladam czapke mam wrazenie jak by mnie wszy oblazly, swedzi mnie cala glowa i zaraz jest mi okropnie goraco nawet przy mrozie – 20 C

  5. Avatar Anna Piotrowicz 16 stycznia 2017 / 12:24

    Ja nie znoszę akrylu. Elektryzuje się, człowiek się w nim poci. Fajnie, że o tym piszesz, bo jeśli jeszcze chodzi o okrycie głowy, jest to dodatkowo niezdrowe. 😉

  6. Avatar Classy Simple Life 6 stycznia 2016 / 02:04

    Faktycznie znalezienie porządnej czapki w rozsądnej cenie to duże wyzwanie. Marzy mi się szal i czapka z kaszmiru… może kiedyś 😉 pozdrawiam 🙂

    • Avatar [email protected] 6 stycznia 2016 / 06:10

      Piotr w grudniu znalazł fajny, kaszmirowy szalik w Tchibo 🙂 ostatnio też widziałam na stronie, że mają kaszmirowy komplet damski (bardzo szybko się sprzedał).

  7. Avatar Karolina | DEFINIUJĘ blog 5 stycznia 2016 / 14:48

    Nienawidzę akrylowych czapek ze względu na to niesamowite elektryzowanie się włosów. Za każdym razem gdy zdejmuję czapkę wyglądam jakby miała bliższe spotkanie z prądem elektrycznym – maskara.

    • Avatar [email protected] 5 stycznia 2016 / 14:52

      Skąd ja to znam…zimą i tak elektryzują mi się włosy (sposobem na to jest suszarka z jonizacją! Ale jak nie wysuszę włosów to jakiś koszmar).

    • Avatar [email protected] 5 stycznia 2016 / 07:41

      Dziękujemy!!!:))) Mieliśmy wrażenie, że nikt nie zauważył, bo nikt nic nie mówi czy jest lepiej/gorzej, hehe

  8. Avatar Anna M. Lukasiewicz 4 stycznia 2016 / 23:42

    Ja po swojej przygodzie z wypraniem wełnianego swetra i skurczeniu o 2 rozmiary, dobrze muszę się zastanowić czy zasługuje na taki luksus jak czapka wełniana.

    Na blogu Kameralnej widziałam piękny szal wełniany, ale kosztuje prawie 400 zł. Jakość kosztuje, to prawda.

  9. Avatar Och Angelika 4 stycznia 2016 / 22:23

    Ja ostatnio ogladalam, ze najlepsza welna jest z alpak 🙂 ! 3 razy cieplejsza i bardzo milutka 🙂

  10. Avatar Zzielona 4 stycznia 2016 / 19:50

    A ja sobie dzisiaj kupiłam czapkę, z akrylu :P. Stwierdziłam, że już mam dość poszukiwania czapki idealnej, bo taka nie istnieje, a we Wrocławiu ostatnio są przeokropnie trzaskające mrozy, więc nie ma co wybrzydzać :P.

    Aczkolwiek w perspektywie mam zakup czapki wełnianej :).

    • Avatar [email protected] 5 stycznia 2016 / 05:45

      Jak mus to mus. W Gdańsku też bardzo mroźno…jak dla mnie mogłoby być cały rok ciepło, oprócz świąt i sylwestra – wtedy mógłby być śnieg 🙂

  11. Avatar klaudia kostecka 4 stycznia 2016 / 17:36

    Ja też jestem wierna Emu od jakichś 4 lat, kupiłam właśnie drugą parę-Stinger Lo w kolorze czarnym i za nic w świecie ich nie oddam! Ktoś, kto nie jest tak totalnym zmarźluchem jak ja nie zrozumie tej miłości 😛 po latach testowania kozaków-skorzanych, tanszych, drozszych nareszcie znalazlam swój ideał. W ogole od kilku lat zmienilam podejscie- kurtka, a właściwie plaszcz, długi i puchowy, czapka i szalik wełniane, rekawiczki skorzane no i oczywiscie Emu:) i mogę stać na tym przystanku i czekać na autobus w nieskończoność!:D

    • Avatar [email protected] 4 stycznia 2016 / 19:25

      Mnie też się pozmieniało. Kiedyś chyba nie czułam tego mrozu, a im jestem starsza tym bardziej odczuwam chłód.

      Emu są niezastąpione.Ja stawiam na patersony,bo są w 100% wodoodporne 🙂

  12. Avatar Kraina Urody 4 stycznia 2016 / 15:48

    Zgadzam się co do tych czapek, ja noszę kaptur z kurtką z materiałów tzw. oddychających, mam jakąś kiepską, ale za to ładną czapkę z akrylu i ona leży praktycznie w szafie cały czas, tylko miejsce zajmuje, moim zdaniem nie warto tych czapek kupować, już lepsza jest kurtka z kapturem , przynajmniej nie trzeba wydawać na czapkę. kapcie mam filcowe na zimę zawsze.

    • Avatar [email protected] 4 stycznia 2016 / 15:55

      To prawda. Takie czapki to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Po raz kolejny sprawdza się zasada ,,odłóż pieniądze i kup coś lepszego''.

  13. Avatar Margaretka 4 stycznia 2016 / 15:27

    U mnie bez czapki zimą ani rusz, lubię wielkie, wełniane, nawet jak trochę gryzą 🙂

    • Avatar [email protected] 4 stycznia 2016 / 15:54

      Ja z moją alergią nie wytrzymałabym w wełnianej czapce, która gryzie. Chyba zadrapałabym się na śmierć 😀

  14. Avatar Magda Shinybraidd 4 stycznia 2016 / 13:59

    Ja kiedyś myślałam nad takimi butami, ale jakiś czas temu kupiłam glany i odwiodłam się od tego pomysłu. Zimą też noszę wyłącznie nauszniki, bo po czapce moja fryzura zawsze jest w opłakanym stanie. 🙂

    • Avatar [email protected] 4 stycznia 2016 / 14:45

      Glany nosiłam wieki temu, ale nie planuję do nich wrócić.
      Nauszniki rządzą!:)

  15. Avatar Uzależniona Zakupoholiczka 4 stycznia 2016 / 13:39

    Emu to moj must have na zimę! Odkad kupiłam je po raz puerwszy chyba 5 lat temu tak mrozów bez nich sobie nie wyobrażam. Choć moj maz wolałby zebym ich nie nosiła 😀

    • Avatar [email protected] 4 stycznia 2016 / 14:31

      Piotr się już przyzwyczaił, chociaż też stękał coś ostatnio na temat wyglądu emu. Poza tym zapytaj męża czy woli, byś wyglądała super sexy i narzekała co 3 sekundy, że Ci zimno? Chyba wiem jaka będzie odpowiedź, Hahaha 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.