WaterMax Aqua Gel Cream Mizon recenzja

WaterMax Aqua Gel Cream Mizon recenzja
WaterMax Aqua Gel Cream Mizon recenzja

Skóra mieszana i tłusta potrzebuje odpowiedniej dawki nawilżenia. Moja mieszana i kapryśna cera, kiedy ją przesuszę, od razu reaguje wysypem, szczególnie na policzkach i brodzie. Dlatego też staram się dbać o to, żeby nigdy nie była przesuszona, bo wiem czym to się skończy. 

Aby odpowiednio nawilżyć moją skórę, sięgam po krem Water Max Mizon, bo jest lekki, ładnie pachnie i jest naprawdę porządną dawką nawilżenia.
Ten krem uwielbiam przede wszystkim za to, że jest lekki, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze (czego bardzo nie lubię). Jego konsystencja jest żelowa i przypomina mi krem, który używałam dawno temu – Biotherm Aquasource. Bardzo lubiłam ten krem właśnie dlatego, że wyróżniał się tą lekkością i konsystencją kremowo-żelową. Niestety był bardzo drogi. 
Krem Mizon jest świetny do cery mieszanej. W okresie letnim, kiedy bywały bardzo suche i upalne dni, nakładałam jego grubszą warstwę na skórę. Czułam wtedy, jak moja skóra z wdzięcznością pochłania produkt. Zdradzę Wam mój sekret – raz w tygodniu nakładam grubszą warstwę kremu (poprzez jego wklepanie) na noc. Po obudzeniu moja skóra jest idealnie nawilżona i wygląda bardzo świeżo.
Produkt jest bardzo wydajny. Opakowanie 125 ml mam drugi miesiąc, a zużyłam pół opakowania opakowania. Już niewielka ilość kremu wystarczy, żeby pokryć czoło, nos, policzki i brodę. Krem nakładam również na szyję i dekolt.
Produkt występuje również w mniejszej tubce, którą zabieram na wyjazdy. Opakowanie 125 ml jest duże i dość ciężkie, w podróży lepiej sprawdzi się wersja w tubce.
Krem Mizon świetnie współpracuje z Bandi z kwasem migdałowym. Mizona nakładam na dzień, a Bandi 4 dni w tygodniu na noc, 1 raz w tygodniu na noc nakładam WaterMax.