Czy warto poddać się badaniu skóry głowy?

W ciągu ostatnich dwóch tygodni miałam okazję uczestniczyć w dwóch badaniach skóry – skóry głowy i skóry na twarzy.
Dzisiaj chciałabym Wam trochę opowiedzieć o badaniu skóry głowy, dlaczego warto wziąć udział w badaniu i czego się dowiedziałam.
Zacznę od badania skóry głowy, w którym wzięłam udział podczas See Bloggers. Mimo że kolejka do Pani Doktor była dość długa, warto było czekać.
Przed przystąpieniem do badania był wywiad: czy mam jakieś problemy (np. łupież), czy zauważam coś niepokojącego, co dzieje się z moją skórą czy włosami. 
Powiedziałam zgodnie z prawdą, że dwa miesiące temu zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy i jedynym problemem, z jakim się obecnie borykam, jest nadmierne wypadanie włosów. Nigdy nie miałam zbyt dużych problemów z włosami. W okresie dojrzewania miewałam co jakiś czas łupież, ale za to nie wiem co to rozdwojone końcówki.

Pewnie to dlatego, że nie farbuję włosów (jedynie henną khadi, bądź ziołowymi farbami. Ostatnio zdarzyło mi się sięgnąć po drogeryjną farbę na bazie olejków, ale więcej tego błędu nie popełnię).
Przy pomocy specjalnego urządzenia lekarz zrobiła kilka zdjęć moim smartfonem, a następnie przystąpiła do diagnozy.
Okazało się, że włosy są w całkiem dobrej kondycji, chociaż przy cebulkach jest drobny łupież, a kilka włosów było złamanych. Widać nawet kilka baby hair;) Włosy są całkiem grube (a zawsze myślałam, że mam cienkie!), z jednej cebulki wyrasta kilka włosów.
Takie badanie okazuje się być bardzo pomocne w przypadku problemów ze skórą głowy, które odczuwamy np. łupież, czy swędzenie. Pozwala zdiagnozować dolegliwość, dzięki czemu nie jest ona leczona w ciemno, jak w przypadku słabych dermatologów (na których ja niestety też trafiałam).
W kolejnej notce opowiem o badaniu skóry twarzy, które odbyło się w Instytucie Piękna Douglas w Gdańsku.