Tuszowy trik rzęsowy

Jak wytuszować rzęsy, by były olśniewające? Mam kilka trików, którym dziś chciałabym się z Wami podzielić.
Moje rzęsy są w miarę długie, jednak mają ogromną wadę. Kompletnie nie chcą się podkręcać, dlatego też na większe wyjścia stosuję zalotkę.
Na co dzień nie używam jej jednak, ponieważ przy zbyt częstym korzystaniu z zalotki zauważyłam wypadanie rzęs.
Pierwszym etapem jest nałożenie bazy Eveline pod tusz. Odkąd używam tego kosmetyku, moje rzęsy stały się grubsze, bardzo dawno też nie widziałam żadnej rzęsy przy demakijażu.
Produkt świetnie rozdziela rzęsy, lekko je wydłuża, a także minimalnie podkręca. Bazę stosuję za każdym razem, gdy używam tuszu do rzęs.
Nakładam bazę na górną i dolną linię rzęs. Najpierw prawe oko (góra i dół), a następnie lewe. Po zakończeniu nakładam od razu tusz do rzęs. Nie można czekać do całkowitego wyschnięcia bazy, bo trudno potem będzie nałożyć tusz.
Jeśli chodzi o tusz do rzęs, jak wiecie, od dawna jestem wierna produktowi  Max Factor False Lash w kolorze czarnym. Nie wiem nawet które opakowanie obecnie używam, po 4 opakowaniu przestałam już liczyć. To jedyny tusz, który radzi sobie z moimi  rzęsami. Chyba pozostanę mu wierna do końca życia 😉
Po nałożeniu tuszu, rzęsy rozdzielam elektryczną szczoteczką do rzęs z Rossmanna. Z tego co wiem, szczoteczka ta nie jest już dostępna w Rossmannie, moją udało mi się upolować na portalu aukcyjnym. Nie wiem co będzie, gdy ta szczoteczka się połamie, czy cokolwiek się z nią stanie. Będę musiała szukać czegoś innego, łatwiej dostępnego.
Gadżet świetnie rozdziela rzęsy, a przez to, że szczoteczka jest elektryczna dodatkowo podkręca rzęsy. Nie jest to jakiś spektakularny efekt podkręcenia, ale ja jestem zadowolona.