Przeprowadzamy się!

Przeprowadzamy się!
Przeprowadzamy się!

To już pewne, 28 stycznia 2017 będziemy się przeprowadzać. Długo o tym myśleliśmy, ale z powodu małych problemów przeprowadzka opóźniła się o dobre kilka miesięcy. Na szczęście podpisaliśmy już umowę i wpłaciliśmy część kaucji, a mieszkanko na nas czeka.

Powiem Wam szczerze, że szukanie mieszkania na wynajem to wcale nie taka prosta sprawa. Nie mieliśmy dużo wymagań. Braliśmy pod uwagę tylko nowe budownictwo z dużym balkonem i metrażem powyżej 45 m2. Te trzy warunki były dla nas najważniejsze. No i umeblowanie, bo o tym też warto wspomnieć. Do tego dochodziły interesujące nas dzielnice Gdańska. Powiem Wam jeszcze coś – wcale nie tak łatwo znaleźć mieszkanie przyjazne zwierzętom. Były nawet propozycje, że możemy niektóre wynająć, ale pod warunkiem, że oddamy naszego uszatego. Nie ma nawet mowy. Pani, która zaproponowała ten wspaniały pomysł od razu spotkała się z moim sprzeciwem. 

PRL za 3000 zł.

Przeglądając ogłoszenia natknęłam się na naprawdę wstrętne mieszkania. I nie mówię tu, aby kogokolwiek oceniać, bo każdy ma różne możliwości finansowe, ale niektóre mieszkania nadawałyby się na demotywatory czy inny tego typu portal. Najczęściej straszył PRL (tak, nawet w nowym budownictwie ludzie meblują tak mieszkania!) meblościanki i terakota, a nawet boazeria na ścianie oraz kompletny brak gustu – tak, jakby wziąć meble z kilku różnych mieszkań i połączyć to w całość. Coś okropnego. Niektórzy naprawdę robią z wynajmowanego mieszkania składzik – stare meble, których żal wyrzucić trafiają najczęściej do mieszkań na wynajem. I później siedzisz sobie na sztruksowej kanapie wyciągniętej rodem z ubiegłego wieku…

Mieszkania na wynajem takie drogie

Później była cena. Nie oceniam nikogo, bo wiem jak trudno w dzisiejszych czasach o kredyt, ale niektórych właścicieli mieszkania ponosiła fantazja. Za PRL lub brak pełnego umeblowania właściciele mieszkań potrafili zaśpiewać nawet 3000 zł. i to nie w centrum Gdańska! Niektórzy naprawdę mają fantazję.  W końcu znaleźliśmy wymarzone mieszkanie. Właściciel od razu zdobył nasze zaufanie, a lokal zrobił na nas na żywo jeszcze większe wrażenie. Przed nami podpisanie umowy, a także przeprowadzka. Jesteśmy zahartowani w tym temacie, bo już dwa razy się przeprowadzaliśmy. Przeprowadzka to świetna okazja, żeby zrobić selekcję nagromadzonych rzeczy. 
 

Co trzeba dokupić?

Czy meble, sprzęt itd. kupują właściciele zależy od umowy między Wami. My się dogadaliśmy w sprawie brakującej szafy, ale zdecydowaliśmy, że musimy kupić stojak na buty i wymarzoną toaletkę (jupiii!), która będzie stała w sypialni. Czeka nas zatem wycieczka do Ikei. Marzyłam od dłuższego czasu o toaletce Hemnes, ale widzę ją na co drugim zdjęciu na Instagramie. Jest piękna, ale za bardzo oklepana. Najprawdopodobniej zdecyduję się jednak na model Malm. Jeśli któraś z Was posiada ten model, dajcie znać w komentarzach czy warto ją kupić, czy szukać czegoś innego. 
 
Więcej nie potrzebujemy, poza tym mieszkanie jest w pełni umeblowane. Nie możemy się doczekać przeprowadzki, chociaż jak wiadomo będzie dużo pracy, mało snu, czyli istne szaleństwo. Szykujcie się na preprowadzkowy spam na Instagramie 😉