Magiczne kuleczki dla miłośników psów, kotów i innych…

W ten niedzielny poranek mam dla Was post z działu na blogu, który troszeczkę zaniedbałam – Nasz Dom. Dział ten spotkał się z wieloma miłymi komentarzami, więc postanowiłam kontynuować notki z tej serii. Dziś opowiem Wam o kuleczkach, które potrafią zdziałać cuda na naszych ubraniach bez żadnego wysiłku. Mowa o kulkach-zbieraczkach, których to nazwę wymyśliłam ja we własnej osobie;)

Produkt właściwie nie ma jednej nazwy – pierwotnie nazywał się kulkami do zbierania sierści, bądź kulkami do odkłaczania. Produkt zakupiłam w sklepie Weltbild za jakieś śmieszne grosze (ok.5-7 zł. na promocji). Co mnie zachęciło? to, że jak jeszcze mieszkaliśmy z psem- nasze rzeczy były całe od sierści. I co ciekawe nawet rolki do zbierania jej z ubrań nie pomagały na tyle, na ile sobie tego życzyłam.

A teraz o samym produkcie i jego działaniu

Wygląd nie jest skomplikowany, trochę przypomina mi zabawkę z dzieciństwa (nie wiem czy kojarzycie taką zabawkę jak piłka i dwie ,,łapaczki”. To wszystko było na zasadzie rzepu), na takiej samej zasadzie działa ten produkt, tylko że tymi ,,łapaczkami” są nasze ubrania;)
 
Kuleczki dodaje się do prania (ilość zależna od zabrudzenia sierścią, ja zazwyczaj dodaję 2-3), jednak mam uwagę- nie dodajemy ich do ubrań koronkowych, rajstop i wszelkich, które mogą się zaciągnąć!
 
Gorąco polecam szczególnie osobom, które mają futrzaka w domu. My co prawda nie mamy już psa na co dzień, ale nasz króliczek też co jakiś czas gubi trochę siebie;)
 
Co sądzicie o tym nieskomplikowanym, a jakże skutecznym produkcie?