Trzy serwisy do kawy, dwa czajniki i cztery pary rajstop

Ostatnio zastanawiałam się, czy jest sfera, w której nie mogę wytrwać w minimalizmie? Jest, a dokładniej to moja szafka narożna, w której trzymam suche produkty spożywcze. Mam wrażenie, że zawsze jest tam czegoś za dużo.
Zawsze otwierając tę szafkę, myślę o tym, że to na pewno nie jest przykładowa szafka minimalisty. Nie wiem dlaczego, ale idąc na zakupy i widząc np. nasiona chia – nigdy nie pamiętam czy w domu posiadam opakowanie które jest pełne, czy takie, z którego nie da się już nic wydziubać. I wiem, że mimo iż dodatkowe opakowanie nasion chia zużyję w ciągu kilku tygodni, to i tak wydaję pieniądze na coś, na co wcale ich wydać w danej chwili nie musiałam.
I mimo że na planowanych zakupach mam przy sobie listę zakupów, to są też te nieplanowane i wtedy stoję i zastanawiam się nad danym produktem. Wrzucam go do koszyka, choć potem okazuje się, że w domu mam pełne opakowanie, które nie zostało nawet otwarte. Chciałabym mieć swoją spiżarnię, w której mogłabym trzymać produkty ,,na zapas” bez obaw o miejsce. Myślę, że dzięki temu mogłabym kontrolować również składniki, które posiadam. Wszystko byłoby w zasięgu mojego wzroku.
Rozmawiając z jedną z moich koleżanek, dowiedziałam się, że posiada trzy czajniki. Słysząc to, zaczęłam się zastanawiać po jakiego diabła jej aż trzy nowe czajniki. Odpowiedź, jaką uzyskałam była prosta: jak jeden się zepsuje, to kolejny mam na zapas. Dostałam czajniki w prezencie ślubnym i tak sobie leżą.
Zastanawia mnie tylko, ile lat ma swój obecny czajnik i jakie są szanse, że w najbliższych kilku latach te kolejne trzy zużyje. Właściwie? Szanse są marne.
Zauważyłam, że sporo starszych ludzi ma problem z chomikowaniem rzeczy. Szczególnie gdy żyli w okresie, gdzie w Polsce nie było nic. Dziś chomikują, bo lubią mieć dużo, a może przed obawą, że tamte czasy wrócą.
Ciekawa jestem, jak to u Was jest z zalegającymi przedmiotami?