Akcja: Kosmetyku nie kupuję, zanim poprzedniego nie zdenkuję!

Pamiętacie Akcję pod hasłem: Jestem świadomym konsumentem?  Cały czas możecie wziąć udział w Akcji, a dziś zapraszam Was na inną Akcję, do której zainspirowały mnie zmiany.

Kiedyś gromadziłam wiele kosmetyków, dziś jestem minimalistką i dobrze mi z tym.

Ogłaszam akcję: Kosmetyku nie kupuję, zanim poprzedniego nie zdenkuję!

Pokażcie, że Wy też nie macie szafek zawalonych kosmetykami. Po co komu 3 róże albo 4 kredki do oczu?!

Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w Akcji:) Wystarczy, że wkleicie banner, który znajduje się poniżej na swoim blogu, facebooku czy gdziekolwiek indziej i będziecie się trzymać złotej zasady: Nie będziecie kupować kosmetyków, zanim nie zdenkujecie poprzedniego.

Będzie mi również bardzo miło, jeśli napiszecie kilka słów na swoim blogu o tej Akcji 🙂

Banner do pobrania (jakby ktoś chciał inną wielkość, proszę o info):


Minimalizm kosmetyczny, a zapasy kosmetyków

Od bardzo długiego czasu staram się ograniczać używane kosmetyki. Bywały czasy, kiedy moje szafki pękały w szwach od produktów, które testowałam. Nauczyłam się jednak oddawać rzeczy, które mi nie służą, bądź nie zachwycają. Te, które nie nadawały się do niczego – lądują w koszu.

minimalizm kosmetyczny
O ile na nadmiar kolorówki nigdy nie narzekałam, bo zawsze starałam się kupować tylko potrzebne produkty (wpasowujące się w kanony mojego gustu kosmetycznego), o tyle z pielęgnacją czasem grubo przesadzałam. Nie zdarza mi się kupić trzech żeli pod prysznic, ale za to zdarza kupić coś na zapas. Lubię mieć w zapasie produkty, które lubię i wiem, że kupię ponownie.
Jeśli chodzi o kosmetyki do ust to posiadam tylko 2 błyszczyki, 2 pomadki i jedną pomadkę nawilżającą + Tisane, który używam tylko na noc.
W makijażu mam swoich ulubieńców, których używam cały czas: krem BB Dr G, tusz do rzęs Max Factor False Lash, baza pod tusz Eveline oraz cienie Inglot. Do tej grupy dołączył róż Mac well dressed.

błyszczyk
Nie kupuję nałogowo kosmetyków i walczę będąc w drogeriach z chęcią wypróbowania czegoś nowego. Zawsze zabieram ze listę produktów, które muszę kupić. Dzięki temu unikam wrzucania do koszyka tego, co popadnie.
Zazwyczaj w domu posiadam jedno zapasowe opakowanie odżywki do włosów Garnier awokado, żelu pod prysznic, a także Facelle. To trzy produkty bez których nie dałabym sobie rady w przypadku, kiedy by się skończyły.
To, czego nie muszę kupować na zapas to szampon do włosów. Odkąd używam szampon Hipp nie muszę się martwić o to, że mi go zabraknie. Szampon jest strasznie wydajny. Kiedy zauważam, że butelka robi się lżejsza, kupuję kolejną.
Nie eksperymentuję z kosmetykami tak, jak to było kiedyś. Mam swoją bazę produktów, które bardzo lubię i kiedy kończy mi się opakowanie, biegnę po kolejne.
Są to m.in. szampon Hipp, odżywka Garnier awokado, Facelle zielony oraz płatki kosmetyczne.
Co jakiś czas robię małe rozeznanie w szafkach, a rzeczy których nie używam wyrzucam, bądź oddaję (jeśli się nadają). Dzięki temu zaoszczędzam dużo miejsca w szafkach.
A jak jest u Was? Jesteście kosmetycznymi minimalistkami czy raczej macie problem z pękającymi od kosmetyków szafkami?