Dieta paryżanek – dlaczego paryżanki nie tyją?

W tym artykule nie będę recenzować słynnej książki Guiliano Mirelle mówiącej o stylu życia i diecie paryżanek (nie martwcie się jednak, bo wspomnę o magicznej zupie z porów, na którą przepis znajdziecie w tej książce). Dziś poruszę temat nienagannych figur paryżanek. Dlaczego paryżanki nie tyją – mit czy prawda? W tym artykule znajdziecie sporo moich przemyśleń na temat diety i zdrowego stylu życia. Życia, jakie mieliśmy dotychczas (bo w dzisiejszej rzeczywistości wcale nie jest łatwo zachować nienaganną figurę).

A jeśli jesteście ciekawi stylizacji klasycznej paryżanki, koniecznie sprawdźcie stylizację z bluzką w paski i beretem. Czy może być coś bardziej paryskiego?

Paryżanki nie tyją

Od lat żyłam w magicznie wykreowanym wizerunku pięknej paryżanki z torebką Chanel na ramieniu i idealną figurą. Powiedzcie, która z Was myśląc o Francuzkach nie wyobraża sobie klonu Coco Chanel w małej czarnej ze sznurem pereł na szyi. Ja również przez pryzmat Coco postrzegałam wszystkie Francuzki i myślałam, że paryżanki nie tyją. Dopiero po przeczytaniu książki ,,Cała prawda o Francuzkach” Marie-Morgane Le Moël zaczęłam się zastanawiać nad tym jak francuski szyk przyćmił mi prawdziwy wygląd paryżanek.

stylizacja w francuskim stylu

Nikt nie jest idealny i wśród Francuzek także znajdziemy kobiety mniej zadbane czy również niezdrowo otyłe (i mam na myśli tutaj otyłość spowodowaną złą dietą, nie różnymi problemami zdrowotnymi). To mit, że każda Francuzka ubiera się a’la Coco Chanel i ma figurę Brigitte Bardot. Mit, który stworzyły znane Domy Mody, wybierając do pokazów coraz chudsze modelki. Mit, którym zachwycają się setki tysięcy kobiet na całym świecie. Jak w każdej bajce jest jednak ziarenko prawdy i wiecie co…czytając książkę ,,Cała prawda o Francuzkach” olśniło mnie.

Kluczem do idealnej sylwetki jest regularne jedzenie. Mieliśmy okazję z Piotrkiem testować wegańską dietę pudełkową w Gdańsku i szczerze przyznaję, że dzięki regularnym 5 posiłkom dziennie (miałam dietę 1500 kalorii), czułam się wspaniale! Nie było mowy o podjadaniu niezdrowych rzeczy, ponieważ mimo tylko 1500 kalorii, byłam najedzona i nie miałam ochoty na nic, poza posiłkami z pudełek. Ciężko jednak znaleźć dobrą dietę pudełkową (kto z nas ma czas na gotowanie 5 posiłków dziennie, nawet pracując w domu?!). Jeśli mieszkacie w Trójmieście, polecam Wam dietę pudełkową od Vita Centrum. Do dziś wspominam ich przepyszne posiłki!

Regularne posiłki sposobem na zgrabną sylwetkę

Nigdy nie byłam fanką diet, bo lubię jeść. Jedzenie jest dla mnie czymś więcej niż tylko posiłkiem mającym na celu dostarczenie składników odżywczych niezbędnych do życia. Nauczyłam się czerpać głębszą przyjemność z jedzenia, a także delektować się smakiem i strukturą. Szczególnie podczas wyjazdów lubimy kosztować dań (oczywiście w wersji wegańskiej) charakterystycznych dla danego miejsca. Jeśli jesteście ciekawi co polecamy zjeść na Sardynii, zajrzyjcie do relacji z wakacji na Sardynii.

zdrowa sałatka z dodatkiem awokado

Tylko raz w życiu byłam na diecie i było to przed studniówką. Wtedy w mojej głowie powstał pomysł, że jeśli będę chudsza, odzyskam chłopaka na którym mi zależało. W efekcie nie byliśmy znowu razem, a Mama dzień przed studniówką musiała mi zwężać sukienkę, bo była na mnie zbyt szeroka. Wtedy zdecydowałam więcej nie popełniać tego błędu. Od tego czasu już nigdy więcej jedzenie mną nie rządziło.

Częste jedzenie w mniejszych porcjach wpływa korzystnie na nasz metabolizm. Nie mamy też ochoty podjadać, co najczęściej jest powodem tycia, a także niezbyt dobrego samopoczucia. Sama po sobie widzę, że gdy trochę sobie odpuszczę na rzecz słonych przekąsek (długie, jesienne wieczory nie pomagają), następnego dnia czuje się bardziej senna, a mój brzuch bywa wzdęty. Nie oszukujmy się – na co dzień jemy zbyt szybko i zbyt dużo. Paryżanki lubią delektować się jedzeniem. To właśnie dlatego paryżanki nie tyją.

Wracając do diety pudełkowej – podczas testów największym posiłkiem był obiad. Natomiast śniadanie, II śniadanie i lunch były naprawdę małymi posiłkami, które miały po prostu na celu podkręcenie metabolizmu. Efekty tego sposobu odżywiania poczułam już po kilku dniach, gdy mój organizm nie czuł głodu spowodowanego zbyt rzadkimi posiłkami w nieodpowiednich porcjach.

cała prawda o Francuzkach

Umówmy się, żadna z nas chyba nie ma czasu jeść regularnie – żyjemy w czasach, gdzie robimy wszystko w naprawdę szybkim tempie. Teraz trochę się to mam wrażenie zmieniło i przez obecną sytuację trochę zwolniliśmy. Zaczęliśmy zwracać uwagę na to, co jemy i co nas otacza. Nie powiem, że ta zmiana według mnie jest dla nas naprawdę korzystna.

Jedz regularnie i zdrowo

Nie jestem dietetykiem i nigdy nie kształciłam się w tym kierunku. Dzisiejszy artykuł powstał na podstawie moich spostrzeżeń, które kłębiły się w głowie od dawna. Zmiana myślenia na temat odżywiania nie jest taka prosta, jak nam się wydaje. Często wydaje się nam, że jemy zdrowo i nie widzimy popełnianych błędów. Zawsze możecie zasięgnąć rady u Specjalistów w tej dziedzinie, którzy pomogą Wam zmienić nawyki żywieniowe. Efekty tych zmian poczujecie na pewno po jakimś czasie.

Nigdy nie rozumiałam kobiet, które odchudzają się jedząc bardzo małe porcje i przez cały czas są wściekłe, bo są na diecie (w gruncie rzeczy są po prostu głodne). Głodówka daje efekty tylko na chwilę. Zresztą nie raz widziałam dziewczyny, które po skończonej diecie (np. odchudzam się na zbliżającą się okazję np. wesele) rzucały się na jedzenie. Dla mnie to chore i mija się z celem. Oczywiście efektów nie osiągnie się bez aktywności fizycznej, ale zdrowe nawyki są pierwszym krokiem do zgrabnej sylwetki.

Detoks magiczną zupą z porów

Dwa razy w roku stosuję detoks magiczną zupą z porów z książki ,,Francuzki nie tyją”. Nie polecam tego robić przed okresem (gdy tak jak ja na kilka dni przed macie fazę na jedzenie), podczas przeziębienia lub choroby.

Przepis na magiczną zupę z porów: 1 kg porów zalewamy wodą (tak, aby zakryć warzywa). Nie doprawiamy! Doprowadzamy do wrzenia, gotujemy na małym ogniu przez 30 minut. Szklankę wywaru pijemy co 3 godziny. Jako posiłek zjadamy pory skropione lekko sokiem z cytryny i oliwą. Doprawiamy delikatnie solą i pieprzem.

Wywar z porów jest moczopędny, więc oczyszcza organizm. Por jest bogaty w składniki odżywcze i minerały, a jednocześnie niskokaloryczny. Magiczny detoks porowy stosujemy 2x w roku przez 1,5 dnia. Zaczynamy w sobotę rano i do południa w niedzielę pijemy tylko wywar i jemy pora. W niedzielę do pora dokładamy 1 warzywo ugotowane na parze (może to być marchewka czy na przykład kawałek dyni, na którą jest teraz sezon). W poniedziałek wracamy do normalnego trybu odżywiania.

Styl paryżanek – co to jest paryski szyk?

Na fali Netflixowego serialu w sklepach pojawiło się sporo ciuchów inspirowanych Emily in Paris. Ja już obejrzałam ten serial (pierwsze odcinki w dniu premiery) i tak, jak pisałam na Instagramie – nie do końca mi podpasował. Nie jestem fanką tego typu seriali. Kocham za to filmy i seriale kostiumowe oraz kryminalne, szczególnie azjatyckie. Nie będę kłamać, że Emily in Paris obejrzałam głównie dla kostiumów i widoków pięknego Paryża.

Styl paryskich kobiet jest bardzo prosty, a jednak każda z nas chciałaby poznać sekrety ubioru paryżanek. I dzisiaj zdradzę kilka sekretów paryskiego stylu lub jak kto woli – paryskiego szyku.

Klasyka ponad wszystko – paryski szyk

Myśląc o paryżankach, zawsze nasuwa mi się jedno – klasyka. Paryżanki wybierają takie rzeczy, które długo nie wyjdą z mody. Przykładem jest nieśmiertelna, pikowana torebka Chanel (którą sama mam szczęście mieć w szafie).

Jeśli chcesz ubierać się jak paryżanka, w Twojej szafie nie powinno zabraknąć:

  • czarnej torebki (najlepiej pikowanej, koniecznie dobrej jakości),
  • czarnych i beżowych szpilek,
  • pary jeansów (najlepiej o prostym kroju),
  • eleganckich, czarnych spodni,
  • czarnych i granatowych balerin,
  • bluzki w paski (kto nie zna looku z czarnymi rurkami, bluzką w paski i balerinami? On chyba najbardziej kojarzy się ze stylem paryżanek),
  • białej koszuli,
  • czarnej spódnicy za kolano (jeśli nie lubisz spódnic, tak jak ja – pomiń ją na rzecz dodatkowej pary czarnych spodni),
  • białego i szarego t-shirtu bawełnianego,
  • czarnej, dłuższej marynarki.

Posiadając te kilkanaście rzeczy możemy stworzyć kilka stylizacji, które sprawdzą się przy wielu okazjach. Pamiętajcie, że wiele stylizacji nabiera efektu ,,wow” dopiero po dodaniu kilku dodatków w postaci chociażby delikatnego łańcuszka, kolczyków czy eleganckiego zegarka. Spójrzcie na stylizację poniżej, która idealnie nadaje się do pracy, a także na spotkanie z przyjaciółmi. Jest prosta i elegancka.  

paryski look inspiracje

Mniej znaczy więcej

Zazwyczaj najprostsze stylizacje najbardziej zachwycają. Mój ulubiony zestaw codzienny to jeansy, biały t-shirt w grochy (lub po prostu biały), do tego czarna, dłuższa marynarka MLE i baleriny (lub mokasyny). Obowiązkowo zegarek (kiedyś nie nosiłam w ogóle zegarka, a teraz nie ruszę się z domu, nie mając go na ręku) i kolczyki perły (w różnej wersji – posiadam kilka modeli: przy uszach, wiszące i zdobione cyrkoniami, które noszę głównie na wieczór). Jeśli kiedyś mnie spotkacie (również w podróży w chłodniejsze dni) to na 99% będę właśnie tak ubrana (lub w marynarce w kratę jak niżej).

Wyświetl ten post na Instagramie.

Bruksela to nie tylko pyszna czekolada, piękna architektura, ale także przygnębiający widok bezdomnych śpiących na ulicach. Relację z tego niewątpliwie pięknego miejsca, gdzie zachwyt miesza się z przygnębieniem znajdziecie na blogu (aktywny link w bio) 👆🇧🇪 Kto był w Brukseli? 🤔 ~ #bruksela #brussels #brusselstravel #brusselsbelgium #brusselscity #bruxelles #belgia #belgique🇧🇪 #galeriahandlowa #podrozemaleiduze #podróżemałeiduże #podroze #podróżniczka #podroz #podróż #podróżowanie #podrozniczka #stylizacje #stylizacja #stylizacjadnia #modadamska #marynarkawkratę #marynarkawkrate #marynarka #minimalisticstyle #minimalizm #architektura #spodnie #mokasyny #rylko

Post udostępniony przez D&P blog by Dominika&Piotr (@dpblogpl)

Podziwiam kobiety, które wytrzymują godziny na wysokim obcasie. Ja maksymalnie po godzinie zaczynam narzekać, że bolą mnie nogi. Muszę przetestować jedną markę, której mierzyłam niedawno klasyczne, czarne botki na obcasie – były bardzo wygodne. Dlatego też najczęściej sięgam po płaskie buty – oxfordy, baleriny czy botki na niewielkim obcasie i sztyblety jesienią. Zimą najczęściej wybieram niezawodne i ciepłe Uggi lub płaskie kozaki za kolano (na przykład, gdy idę na spotkanie z Klientem).

Wskazówka: ubierz luźną, białą koszulę, jeansy (lub czarne spodnie) i do tego mokasyny (na jesień mogą być w kolorze czerwonego wina). To taki prosty i mało wymagający look, który sprawdzi się na co dzień. Jeśli lubisz buty na obcasie – zamień baleriny na czarne szpilki.

ubierz się jak paryżanka

Dobieraj ubrania do swojej figury. Niby banalna rzecz, ale obserwując ludzi często dochodzę do wniosku, że robią sobie krzywdę przez to, że nie noszą ubrań dopasowanych do figury. Każda z nas jest piękna. Nie ważne czy masz nadprogramowe kilogramy, mało zgrabne nogi czy mały biust. Wszystko da się ukryć, a uwypuklić to, co godne pokazania. Mam mały biust, dlatego nie noszę nigdy bluzek z dużym dekoltem. Nie lubię też za bardzo dekoltów w serek, prostych, czy asymetrycznych. Nie czuję się w nich komfortowo. Lubię za to dekolt biżuteryjny i w łódkę. Czy wiedziałyście, że dekolt również powinno się dobrać do swojej figury? Często kobiety o tym zapominają.  

Pewność siebie to podstawa! Czuj się dobrze w swojej skórze

To najważniejszy punkt dzisiejszego artykułu. Paryżanki mają dużo pewności siebie i to właśnie dzięki temu mają ten słynny ,,paryski szyk”. Pokochanie siebie to nie jest taka prosta sprawa. Sama przez wiele lat miałam do siebie różne ,,ale”. Więcej na ten temat możecie przeczytać w artykule na Hello Zdrowie o tym, jak pokochałam siebie.

Podstawą do tego, byś czuła się dobrze w tym, co masz na sobie – musisz mieć w szafie ubrania, w których czujesz się po prostu dobrze i pewnie. Jeśli jakieś ubranie już podczas zakupów nie do końca mi odpowiada, nie kupuję go. Kiedyś popełniałam ten błąd i zazwyczaj kończyło się tym, że rzecz lądowała w szafie, a z czasem ją najczęściej sprzedawałam lub oddawałam. Nie zawsze jednak jest tak, że jestem czegoś od razu pewna.

Rzadko kiedy kupuję ubrania stacjonarnie – nie lubię tracić czasu na przymierzalnie, a także chodzenie po sklepach i szukanie danej rzeczy. Mam taką zasadę, że jeśli znajdę coś, co potrzebuję i coś, co naprawdę mi się podoba – rzadko kupuję to od razu. Muszę to przemyśleć (zazwyczaj maksymalnie jeden dzień). Jeśli następnego dnia nadal myślę o jakiejś sukience, marynarce czy spodniach, to znak że muszę ją kupić.