Bardziej ekologiczna wersja mnie

W ostatnich latach temat ekologii stał się naprawdę głośny. Kolejne marki kosmetyczne prześcigają się w produkcji ekologicznych produktów. Na opakowaniach znajdziecie napisy ,,eko, bio, zdrowy” i inne tego typu slogany. Niestety bardzo często jest tylko pozornie ekologiczny produkt. Okej w środku może być super eko, ale na opakowanie nikt nie patrzy już tak dokładnie. A często jest ono wykonane z tworzywa, które będzie rozkładać się przez kolejne kilkadziesiąt lat.

Konsekwentnie od kilku lat staram się wprowadzać drobne zmiany do swojego życia, które pozwalają mi żyć w zgodzie z naturą. Zaczęłam od pozornie prostych zmian. Przestałam kupować ubrania niskiej jakości, które po jednym praniu wyglądały jakbym miała je od 10 lat. Obecnie sieciówki właściwie dla mnie nie istnieją, chociaż wiem, że niektóre z nich starają się wprowadzać bardziej ekologiczne rozwiązania. Niestety do wyeliminowania Fast Fashion jeszcze daleka droga. Mam wrażenie jednak, że epidemia koronawirusa trochę zmieniła nasze podejście i postrzeganie masowego kupowania. Podobno centra handlowe świecą pustkami, a ze sklepów nie są już wynoszone torby ubrań. Nie powiem, że po cichu uśmiecham się pod nosem.

ekologiczne płatki wielorazowe

Ekologiczna rewolucja w szafie i domu

Po ubraniowej rewolucji nadszedł czas na dalsze kroki. I tak od ponad 5 lat używam tylko i wyłącznie ekologiczne i wegańskie kosmetyki do pielęgnacji. Mam swoje ulubione produkty i marki, z którymi nie rozstaję się od dawna. Rzadko też testuję produkty (szczególnie do pielęgnacji twarzy) i wiem też, że Wy również to doceniacie. Nadal jest jednak sporo Influencerów, którzy potrafią we wtorek testować krem marki X, a w piątek marki Y. Takie osoby omijam szerokim łukiem, bo wiem że za nimi przemawia tylko i wyłącznie pieniądz. Nie ufam im i nie obserwuję takich profili.

Kolejnym krokiem do zmiany przyzwyczajeń było przejście na ekologiczne środki do sprzątania. Od lat do mojego koszyka lądują tylko te, które nie są szkodliwe dla środowiska. Udało mi się nawet przekonać kilku członków rodziny do zmiany chemicznych produktów na te, które są ekologiczne. Bardzo cieszę się, że wiele z Was również zwraca na to uwagę. Cieszę się, gdy wybieracie świadomie zarówno kosmetyki, produkty domowe jak i produkty spożywcze. Dzisiaj kilka słów na temat wielorazowych płatków kosmetycznych, które nie wiem czemu zaczęłam używać tak późno. Ps. ten wpis nie jest sponsorowany przez markę Hello Body. Dwa opakowania wielorazowych płatków kosmetycznych kupiłam z własnych pieniędzy.

Dlaczego warto używać wielorazowe płatki kosmetyczne?

Na to pytanie odpowiedziałam, gdy w mojej głowie narodził się pomysł przejścia na wielorazowe płatki kosmetyczne. Jak wiecie, staram się żyć w zgodzie z naturą. Moja pielęgnacja od wielu lat jest w 100% naturalna, używam ekologiczne środki czystości, staram się też nie marnować jedzenia (co naprawdę nieźle mi idzie!), a także szukać innych rozwiązań na to, by jak najmniej szkodzić Ziemi (pamiętajcie, że to my jesteśmy jej mieszkańcami i musimy o nią dbać).

Wielorazowe płatki kosmetyczne to dla mnie ogromne odkrycie. Pierwszym plusem, który a nimi przemawia jest oczywiście ekologia i to, że nie generuję tyle śmieci (zazwyczaj używałam 2-3 płatki kosmetyczne dziennie, ponieważ rano przemywam twarz srebrem koloidalnym, płatki używam do demakijażu, przemywam twarz również przed snem).

Dodatkowym plusem jest oszczędność. Co prawda takie jednorazowe płatki nie są drogie, ale kiedy podliczymy roczne zużycie w stosunku do wielorazowych płatków (które przecież możemy wrzucić do pralki razem z praniem), koszty ich użycia są naprawdę dużo korzystniejsze.

Jakie płatki wybrać?

Moje Obserwatorki na Instagramie (kto jeszcze nas nie obserwuje, niech zrobi to teraz!) chętnie podzieliły się ze mną spostrzeżeniami na temat wielorazowych płatków kosmetycznych, dzięki czemu wybrałam bambusowe (są podobno trwalsze niż bawełniane). Zdecydowałam się na płatki kosmetyczne wielokrotne użytku Hello Bamboo od Hello Body. Te płatki wykonane są w 80% z bambusa i 20% z bawełny. Do tego mają woreczek do prania wykonany w 100% z bawełny (nie polecam go jednak używać, o czym powiem więcej w kolejnym akapicie).

Płatki Hello Body są bardzo delikatne, dzięki czemu nie podrażniają mojej mieszanej skóry skłonnej do wyprysków. Obawiałam się, że tego typu płatki kosmetyczne mogą przenosić zarazki, ale nic takiego się nie dzieje.

Jak prać wielorazowe płatki kosmetyczne?

Płatki kosmetyczne piorę razem z białym praniem w pralce. Wkładam je do worka z Tchibo do prania, zamykanego na zamek. Dzięki temu nie wypadają, co zdażyło mi się, gdy wyprałam je w dołączonym do płatków woreczku. Do prania (w 40 stopniach) i płukania tkanin używam ekologicznego płynu.

Mam dla Was pewien trik, jeśli chodzi o suszenie. Przed powieszeniem płatków na suszarkę, energicznie je strzepuję trzymając za uchwyt do powieszenia. Dzięki temu płatki kosmetyczne po praniu odzyskują swój pierwotny kształt (oczywiście nie wyglądają jak nowe, ale zdecydowanie poprawia to ich wygląd).

Świadomy wpływ na naszą Planetę jest czymś, co chcę w sobie pielęgnować i czym chcę zarażać innych. Oczywiście do tego, by generować w miesiącu słoik śmieci (ogromnie szanuję ludzi, którzy potrafią tak żyć) w moim przypadku jeszcze daleka droga, ale już dziś mogę mieć realny wpływ. Warto zacząć od drobnych zmian, które motywują do dalszego działania i szukania nowych rozwiązań. Chętnie się dowiem czy używacie wielorazowych płatków kosmetycznych i jak się u Was sprawdzają?