Mass Followers na Instagramie – co to w ogóle jest?

Bardzo się cieszę, że posty z Poradnika Blogera cieszą się taką popularnością. To miłe, gdy widzę, że kolejne osoby udostępniają moje artykuły. Niedługo również mój artykuł (na temat influence marketingu) pojawi się w magazynie branżowym. Kiedy? Obserwujcie nasz profil IG, bo tam na pewno pojawi się ta informacja jako pierwsza. Jestem bardzo podekscytowana tym artykułem i mam nadzieję, że skorzysta z nich wiele sklepów internetowych oraz firm i skończy się patrzenie tylko na liczbę followersów, która tak właściwie nic nie znaczy. Myślicie, że instagramerki mające milion obserwatorów, docierają do każdego z nich? Otóż nie. Często mniejsze konta mają zbudowaną dużo fajniejszą społeczność niż konta, gdzie obserwatorów liczy się w setkach tysięcy. Oczywiście są wyjątki jak na przykład Mimi Ikonn, która ma bardzo dużo obserwatorów, ale także zbudowała zaangażowaną społeczność. Nie zawsze jednak liczba obserwatorów idzie w parze z ich jakością.

selfie z Anją Rubik

Oficjalne źródła donoszą, że Instagram bierze się za bajzel, który przez lata funkcjonował pod hasłem ,,hulaj dusza, piekła nie ma”. Mam na myśli kupowanie followersów (najzabawniejsze jest, gdy dziewczyny mówią, że nie kupiły followersów, a w magiczny sposób przez noc przybyło im tysiące obserwatorów lub gdy mówią, że ktoś kupił im followersów). Szczegóły dotyczące czystek na IG znajdziecie w tym anglojęzycznym artykule, który rozwiewa wszelkie wątpliwości – w końcu coś się zmieni. Taką przynajmniej nadzieję ma sporo ludzi, korzystających z tego portalu społecznościowego. Jeśli chcecie mieć świeże informacje na temat Instagrama czy innych portali społecznościowych, zachęcam Was do polubienia mojej strony na Facebooku, gdzie wrzucam informacje ze świata SM. Istotnymi newsami na temat IG dzielę się też często na naszym profilu na Instagramie, dlatego warto nas obserwować również i tam.

Mass followers na Instagramie

Korzystając z Instagrama, pewnie słyszeliście już pojęcie ,,mass followers”. Dotyczy ono kont na Instagramie, które obserwują dużą ilość innych kont. Tego typu konta są kwalifikowane jako mass followers, czyli po polsku po prostu spam. Tego typu konta często obserwują na zasadzie follow/unfollow. Tak czy siak nie są dla Was wartościowymi obserwatorami, bo albo zaraz znikną albo popsują Wam statystyki. Może to się Wam wydać niewiarygodne, ale tak – takie konta psują statystyki zgodnie z nowym algorytmem Instagrama.

zdjęcia Dominiki na tle Hotelu Europa w Warszawie

Jak rozpoznać czy konto kwalifikuje się jako mass followers? To bardzo proste. Instagram określa tak konta (oczywiście automatycznie, za pomocą algorytmów), które obserwują powyżej 1500 innych kont. Jeśli i Wy obserwujecie tyle profili, koniecznie zmniejszcie tę liczbę (ale uwaga! Stopniowo. Inaczej IG będzie myśleć, że stosujecie follow/unfollow i dostaniecie za karę ucięcie zasięgów). Najbezpieczniej jest obserwować poniżej 500 kont.

Konta mass followers psują statystyki

To nie mit, tego typu konta psują statystyki na Instagramie. Zastanówcie się – czy jeśli ktoś obserwuje 1500 i więcej profili, to myślicie że zobaczy Wasze nowe zdjęcie? Odpowiedź brzmi…nie. Ktoś taki bardzo często nie jest wartościowym obserwatorem, bo skoro nie widzi Twoich zdjęć, to nie będzie komentować ani nie zostawi serduszka. Po co więc docierać do kogoś takiego kosztem osoby, której naprawdę podoba się Twój profil i która chciałaby widzieć Twoje każde zdjęcie. Problem jest o tyle duży, że przy sporej ilości obserwatorów ciężko jest weryfikować takie profile. Ja staram się regularnie przeglądać profile, które nas obserwują, ale też nie popadam w paranoję. Moja doba musiałaby być z gumy, gdybym miała blokować każdą osobę, która ma więcej niż 1500 obserwatorów (poza tym nie panikuję z powodu statystyk, jak niektóre influencerki). Warto jednak co jakiś czas blokować takie konta, dzięki czemu w nagrodę dostaniemy minimalnie zwiększony zasięg (to logiczne, bo nie będziemy docierać z naszymi treściami do osób, które w ogóle nie są nimi zainteresowane).

oryginalne zdjęciu typu flat lay

Jak organicznie docierać do Obserwatorów na IG

Aby docierać też do swoich Obserwatorów warto dodawać info o nowym zdjęciu na Stories. Zauważyłam na naszym profilu, że zdjęcia o których informowałam na Insta Stories mają lepsze zasięgi niż te, o których tam nie wspominałam. Przypadek? Nie sądzę. Z innych ciekawostek – najlepiej lajkujące się zdjęcie na naszym profilu w ostatnich tygodniach było foto z Anją Rubik. Drugim najlepszym zdjęciem pod względem serduszek, zasięgu i komentarzy było zdjęcie na którym pokazywałam Wam mój nowy płaszcz na zimę z Massimo Dutti.

Najnowszy algorytm IG działa podobnie, co algorytm FB. Instagram pokazuje Twoje zdjęcie jakiejś grupie osób z Twoich obserwatorów i jeśli wykażą oni zainteresowanie danym zdjęciem, organiczny zasięg postu wzrasta, a zdjęcie jest pokazywane innym osobom. Ostatnio zauważyłam też taką ciekawostkę, że zasięg nam spada i rośnie falami (co kilka zdjęć). Często jest tak, że 3-4 zdjęcia mają słaby zasięg, a następne 3-4 mają dużo większy. Niezależnie od tego, co się na nich znajduje. Na przykład zdjęcie w jasnym płaszczu z 12 listopada miało wyższy zasięg niż zdjęcie sprzed kilku dni w tej samej stylizacji. Co ciekawe, oba zdjęcia publikowane były o tej samej godzinie. Tę samą zależność zauważyłam również przy liczbie komentarzy.

Nie traktuj swojego Czytelnika jak idioty!

Już od dawna tak mam, że najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy pod prysznicem (czy ktoś jeszcze tak ma, czy tylko ja?!). Gdyby ktoś wymyślił maszynę, którą mógłby mi podłączyć do mózgu (lub wodoodpornego laptopa – a może takie juz istnieją?!), żeby spisywała moje myśli pod prysznicem, miałabym z głowy pisanie postów na najbliższe 5 lat. Ten artykuł przyszedł mi do głowy również podczas brania prysznica, gdy moje myśli składają się dosłownie w gotowe teksty. Pewnie znowu jakaś część Blogerów i Influencerów mnie znienawidzi za ten post, ale kompletnie mi to nie przeszkadza. Dość już robienia z ludzi idiotów, to się musi w wreszcie skończyć. Po prostu – nie traktuj swojego Czytelnika jak idioty!

bierz odpowiedzialność za to co piszesz

Pisałam jakiś czas temu tekst na temat wiarygodności Influencerów. O tym, że influencerzy kombinują by nawiązać współpracę z jakąś firmą i kłamią na temat statystyk. Bo jak uwierzyć komuś, kto mówi że ma 2 miliony odsłon bloga miesięcznie, a na Instagramie ma niewiele ponad 3 tys. followersów? Jak uwierzyć blogerowi, który w poniedziałek używa krem firmy X, a w piątek firmy Y. No i jak uwierzyć blogerowi, który przekopiowuje czyjeś artykuły, podpisuje się pod nimi swoim imieniem i jeszcze je sprzedaje. No właśnie…jak?!

Mój Czytelnik, moja odpowiedzialność

Blogując od 2009 roku czuję się trochę odpowiedzialna za moich Czytelników. Zawsze staram się im dawać najwyższą jakość zarówno wiedzy, ale także produktów, które pokazuję na blogu (ta idea przyświeca nam również w życiu prywatnym). To ode mnie zależy co przekażę swojemu Czytelnikowi, który ufa mi na tyle, że wchodząc na naszego bloga ma pewność że zastanie tu prawdziwe informacje. Zależy mi na tym, aby edukować moich Czytelników wśród których są zarówno ludzie, którzy znajdują tu przydatne informacje czy inspiracje jak i również Blogerzy, głównie do których jest skierowany Poradnik Blogera, w którym piszę o mediach społecznościowych, podejmowaniu współpracy na blogu czy ciemnych stronach blogowania. Lubię swoich Czytelników (nawet Blogerów którzy kopiują nasz szablon i udają, że nie wiedzą o co chodzi) i zależy mi na tym, by nasz blog był miejscem, gdzie będą chcieli wracać. 

mój czytelnik moja odpowiedzialność

Jedna z Blogerek (która obserwowała nasz profil na Instagramie) nagminnie wypomina mi testowanie bota na IG. Nigdy tego nie ukrywałam – testowałam bota na Instagramie przez kilka, testowych dni (według niej moje testy trwały pół roku – tak właśnie tworzą się plotki). Tylko, że uprzedziłam o tym moich Obserwatorów na Instagramie za pomocą Insta Stories i prosiłam nawet o informacje zwrotne na temat zachowania aplikacji. Nie mam jej tego za złe, że jej obserwacja naszego profilu kończyła się na kliknięciu ‚obserwuj’. Szkoda tylko, że teraz wygłasza nieprawdziwe informacje na mój temat, podważając moje kompetencje i doświadczenie zarówno zawodowe jak i blogowe. Ludzie lubią żyć nieswoim życiem, to sprawia im jak widać ogromną przyjemność. Naprawdę cieszę się, że dostarczam jej tyle radości. 

Współprace na blogu

Podejmując współpracę na blogu (czy to współpracę barterową czy płatną, I don’t care), zastanów się czy jest ona spójna z Twoim profilem bloga oraz mediów społecznościowych, a także z Twoimi celami i założeniami dotyczącymi bloga. U nas zarówno na blogu, jak i w mediach społecznościowych dominuje tematyka paryskiego minimalizmu (zarówno w stylizacjach jak i dekoracji wnętrz czy życiu codziennym). Przed podjęciem jakiejkolwiek współpracy zastanawiamy się nad tym, czy naszych Czytelników zainteresuje dany produkt i czy jest on spójny z ideą naszego bloga. Jeśli nie, grzecznie odmawiamy i ‚idziemy dalej’ (nie widzę sensu podejmowania współprac, które kompletnie nie pasują do nas i do naszego bloga. Codziennie dostajemy kilkanaście e-maili z propozycją współpracy, a zdarza się że wszystkie odrzucamy – nawet te, gdzie warunki finansowe są bardzo korzystne). 

nie traktuj czytelnika jak idiotę

Nie traktuj swojego Czytelnika jak idiotę!

Owszem, dobrze jest pisać teksty w lekkim i przyjemnym do czytania stylu. To pozwala dotrzeć zarówno do stałych Czytelników, ale również do osób które pierwszy raz mają styczność z poruszanym tematem. Bardzo często używam w swoich tekstach ‚trudniejszych’ słów, bo nie mam Czytelników naszego bloga za debili. To my kreujemy naszego bloga i to my mamy wpływ do jakich ludzi docieramy, poprzez publikowane przez nas treści i pokazywane produkty. Prawda jest taka, że nie dotrzemy nigdy do 100% ludzi na świecie (nie tylko ze względu na barierę językową), ale również ze względu na to, że nigdy WSZYSCY nie będą zainteresowani danym tematem. To oczywista oczywistość. Dajemy jednak naszym Czytelnikom wolność wyboru. Może nie interesować kogoś tematyka mediów społecznościowych, ale za to może lubi oglądać klasyczne stylizacje. Poprzez różnorodną tematykę zrzeszamy na naszym blogu różnych ludzi, jedni wolą zaglądać do działu Nasz Dom, innych przyciągnęły posty z działu ‚Dieta roślinna‚, a jeszcze inni szukają sposobu na wyleczenie trądziku. 

Nie myślcie teraz, że poruszanie różnych tematów jest sposobem na sukces w blogowaniu. Co to, to nie. Jest wiele blogów, które poruszają tylko jedną tematykę, a ich właścicielki są naprawdę świetne w tym, co robią. Aby osiągnąć sukces w blogowaniu, najważniejsze jest robić to, co się kocha i co się czuje. Wtedy przyciągniesz Czytelników z pasją podobną do swojej. Nawet nie wiecie z iloma Czytelniczkami naszego bloga mam kontakt poza blogiem (rozmawiamy na FB, IG czy spotykamy się na żywo). Blog to nie tylko treści, optymalizacja postów czy piękne zdjęcia. Blog to przede wszystkim ludzie. Dlatego szanujcie swoich Czytelników, dając im najwyższą jakość publikowanych treści zarówno na blogu jak i w mediach społecznościowych. Nie traktuj swojego Czytelnika jak idiotę!

O tym jak Influencerzy kombinują, by cokolwiek zyskać

Coś czuję, że za ten wpis, o tym jak Influencerzy kombinują, niektórzy totalnie mnie znienawidzą. Pierwsze hejty pojawiły się po poście o kupowaniu Followersów, gdzie opisałam proces oszustw na Instagramie. Te działania mogą nie tylko spowodować spadek zasięgów profilu, ale w ekstremalnych przypadkach mogą doprowadzić do usunięcia profilu na Instagramie.

jak zostałam blogerką

Jak to się stało, że zostałam Blogerką?

O tym by zostać Blogerką zdecydowałam w pomaturalne wakacje, gdy jeszcze nie zaczęłam swojej pierwszej, poważnej pracy. Wtedy zaczęłam eksperymentować z makijażem, a także obcięłam włosy. To był dla mnie czas przemian, który chciałam optymalnie wykorzystać. Blog był pierwszym pomysłem, który wpadł mi do głowy.
Wraz z rozpoczęciem studiów poznałam Piotra, ale przyznałam mu się do blogowania dopiero po jakimś czasie. Z początku znajomości bałam się jego reakcji, bo wtedy blogowanie nie było aż tak popularne, a o samych Blogerach panowały niezbyt miłe opinie. Na szczęście Piotr zareagował entuzjastycznie na moją wiadomość i zdecydowaliśmy się na prowadzenie bloga razem! Blogujemy już 9 lat i to, jak rozwinął się blog przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Blog przez kolejne lata rozwijał się razem z nami, w chwilach zwątpienia zawsze dodawał nam pewnego rodzaju impulsu do działania. Wiele razy, czy to na studiach czy też przy podejmowaniu pracy blog okazywał się przepustką, która otwierała nie jedne drzwi. Dzięki blogowi zgłębiam tajniki Social Media i rozwijam się w Infulence Marketingu. Piotr przez ten czas nauczył się projektowania grafik oraz ukierunkował się zawodowo, pracując przy projektach sklepów internetowych. Dodatkowo wraz z rozpoczęciem prowadzenia konta na Instagramie odkrył swoją pasję do fotografii.Odnośnie współprac – przez pierwsze dwa lata odrzucaliśmy wszelkie formy współpracy, tym bardziej, że nie pokrywały się one tematycznie z blogiem. Nie chcieliśmy być też postrzegani jako blog reklamowy. Po pierwszych współpracach barterowych, które były dla nas na tamten czas bardzo atrakcyjne, pojawiły się współprace płatne za naprawdę niewielkie pieniądze. Dziś możemy powiedzieć, że blog jest naszym dodatkowym źródłem dochodu. W blogowanie inwestujemy sporo czasu, ale także pieniędzy i wiedzy. Jednak mamy tę przewagę, że zawodowo zajmujemy się obszarami powiązanymi z blogowaniem. Można powiedzieć, że blog jest naszą siłą napędową, a my dzięki niemu jesteśmy kim jesteśmy.

 

D&P blog w Magazynie Together

Autentyczność

Powyższy akapit i krótka dygresja o nas ma celu pokazanie, że najważniejsze w tym wszystkim jest nie zatracić siebie. Nie ma w tym nic złego, że ktoś jest dla nas wzorem i chcemy iść jego śladami. Jednak najważniejsze jest to, by robić coś na swój własny, oryginalny sposób. Nie zawsze warto iść zgodnie z trendami, nie dajcie się nabrać na kursy pseudo fachowców od przeróżnych aplikacji upiększających Wasze zdjęcia. To, że ktoś obrobił  kilkanaście lub kilkadziesiąt swoich zdjęć w programie od Adobe nie znaczy, że ma uczyć innych lub pouczać jak budować stronę, sic! Jeżeli myślisz, że wgrasz sobie presety znanej Blogerki i będziesz używać ich od teraz na swoim blogu czy Instagramie, to myślisz, że to przybliży Cię to do Twojego własnego sukcesu? Odpowiedź brzmi: Nie.

Pracując w agencji reklamowej, zaproponowałam do jednej ze współprac pewną znaną Blogerkę, która nie raz gości na przykład na corocznym spotkaniu Blogerów i Influencerów. Jakie było zaskoczenie kiedy usłyszałam, że jej blog jest nie wart żadnych pieniędzy, a z racji na dużą ilość współprac oraz mały ruch z bloga do strony klienta nie będą jej uwzględniać przy współpracach. Powiem Wam szczerze, że nigdy bym nie chciała, aby ktoś w ten sposób wypowiadała się o mojej pracy na blogu. Dlatego tak istotne jest, aby zawsze zachować trzeźwe myślenie i zastanowić się, gdy ktoś usilnie jak mantra powtarza jaki jest zajebisty, ile to nie zarabia i ile odmawia współprac (również tych barterowych). Wszystko w imię określenia – tysiąc razy wypowiedziane kłamstwo, w końcu staje się prawdą.

Szczerość

Około dwa tygodnie temu uczestniczyliśmy na spotkaniu „Środa dzień bloga” w Google Campus w Warszawie. Niesamowite było to, że podchodziły do nas osoby, które poznały nas ponieważ śledzą nas na Instagramie. Najbardziej miłe było usłyszeć, że jest się autentycznym i, że wyglądam identycznie jak na zdjęciach. Wbrew panującym trendom nie używam nic więcej niż wbudowanych filtrów rozświetlających zdjęcia na Instagramie (naprawdę uwielbiam jasne zdjęcia!). To jest największa nagroda – spotkać osoby, które doceniają to kim jesteś, a nie kim chciałabyś być. Dlatego nie warto nigdy udawać kogoś kim się nie jest!

Nie raz byliśmy inspiracją dla innych ludzi. To bardzo miłe, gdy ktoś inspiruje się tym, co robimy, bo jest to dla nas znak, że robimy to dobrze. Pamiętam, jak poznaliśmy na Targach Mody w Poznaniu wspaniałą, początkującą blogerkę Natalię, która prowadzi bloga Hutnez (serdecznie zapraszam na jej bloga, to wspaniała Dziewczyna z ogromną pasją do mody!). Zdradziliśmy jej wiele tajników dotyczących blogowania i kompletnie tego nie żałujemy, bo wiemy, że Natalia nasze rady wykorzystała i dzięki temu jeszcze lepiej bloguje. Niestety były też średnio fajne sytuacje, gdy ktoś czerpał z naszej wiedzy, a potem udawał, że sam na to wpadł. Serio?! Co ciekawe te osoby dzieliły się później wiedzą zdobytą od nas jak swoją.  To przykre, że ktoś zrzyna od Ciebie szablon czy nawet treści postów, a później udaje, że wszystko jest w porządku. Nie, nie jest.

jak prowadzić profil na instagramie

Współpraca z chińskimi sklepami typu Zaful 

Z własnego doświadczenia mogę przytoczyć współpracę, którą wspominam do dziś jako przykład takiej, która nie powinna była mieć miejsca. Gdy 1,5 roku temu otrzymałam propozycję współpracy z Zaful stwierdziłam ‚czemu nie’. Zaczęłam rozwijać dział ‚Styl’ na naszym blogu i brakowało mi fajnych ciuchów do pokazania. Na początku warunki były nie do końca okej, a właściwie nie zrozumiałam za bardzo o co chodzi, bo nigdy nie miałam doświadczenia z tego typu ofertą. Już tłumaczę o co dokładnie chodziło.

Zaproponowano mi współpracę, w ramach której miałam opublikować post pokazujący ofertę sklepu wraz z linkami do produktów, które chciałabym dostać. Ten produkt, który zdobyłby najwięcej kliknięć (poprzez link afiliacyjny) miał trafić do mnie. Oczywiście nie zgodziłam się na tego typu współpracę i zaproponowałam swoje warunki, na które przystali. Współpraca nie doszła do skutku, bo jakość ubrań kompletnie nie spełniała moich oczekiwań. Co ciekawe ten sam sklep pisał do mnie ponownie kilka tygodni temu z propozycją współpracy. Tym razem od razu powiedziałam ‚nie’. Najważniejsze, by uczyć się na swoich błędach i nie popełniać ich ponownie.

Poklikaj i zostań dłużej niż minutę

Jakiś czas temu trafiłam na jedną z grup na Facebooku, gdzie Dziewczyny proszą o poklikanie w post, a dokładniej linki przekierowujące do konkretnego produktu (patrz akapit wyżej). Nie wiedziałam nawet, że są wymogi czasowe przy postach sponsorowanych. Chodzi o czas spędzony na stronie www po przejściu z postu na stronę klienta. Dziewczyny nierzadko proszą o kliknięcie w link i pozostanie na stronie np. powyżej 1 minuty. To dowód na to, że Influencerzy kombinują jak mogą.

Patrząc z punktu widzenia firmy, która daje produkty to bardzo cwany pomysł, bo nabija bardzo łatwym kosztem odsłony. Z drugiej jednak strony to pokazuje, że ludzie godzą się na takie warunki współpracy za kilka ubrań czy innych produktów, często bardzo niskiej jakości. To przykre i widzę to nie pierwszy raz, że sporo Influencerów nie zna wartości prowadzonych przez siebie kanałów. Często zdarza się, że Influencerki mające wartościowe i duże profile na IG (nawet powyżej 60-100 tys. Followersów) decydują się na współpracę barterową za kilka kosmetyków, które są niewiele warte. Nie będę pisać nazw profilów Dziewczyn, które decydują się na tego typu działania, chociaż nie powiem, kilka z nich było dla mnie ogromnym zaskoczeniem.

sukienka midi w kwiaty

Jak prowadzić bloga/profil na IG i być w 100% autentycznym

Jak znaleźć złoty środek? Przede wszystkim robić swoje i nie patrzeć na innych twórców. Oczywiście zawsze warto obserwować działania innych i uczyć się na ich błędach, niemniej jednak najważniejsze jest, by zawsze działać zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniami.

Najprościej powiedzieć, że winne są albo tzw. Blogerki reklamerki albo agencje, które wymuszają duże liczby w statystykach Influencera. Jednak, jeżeli po stronie agencji znajduje się tak samo niekompetentna osoba, która głównie zajmuje się fakturowaniem i najważniejsze są dla niej liczby (followersi), a nie prawdziwe zaangażowanie i jakość contentu, to mamy napędzający się trend kupowania followersów czy zasięgów na blogu! Tylko dlaczego Blogerka, która podejmie współpracę z daną Firmą i posiada puste liczby na swoim koncie dziwi się później, że taka współpraca już się nie powtórzy? Winna jest ślepa pogoń za pustymi liczbami, które nic nie znaczą. Dla jednej z Blogerek sukcesem jest zapraszanie do śniadaniówek, dla innej współprace po 150 tys. miesięcznie, a dla mnie to, że ktoś się inspiruje tym co robię oraz pewność, że dzieląc się swoją wiedzą nie wprowadzam kogoś w błąd i wiem o czym mówię a nie, że ‚tylko mi się wydaje’.