Top 10 kosmetyków do makijażu

Na blogu rzadko recenzuję produkty do makijażu, a to dlatego że od dłuższego czasu trzymam się sprawdzonych produktów. Nie wyobrażam sobie makijażu bez kremu BB, albo różu Mac, który w zeszłym roku podbił moje serce. Zapraszam do pełnej listy moich top 10 kosmetyków do makijażu.
Top 10 kosmetyków do makijażu

Krem BB Dr G

O tym kremie wiele razy wspominałam na blogu. Nie używam podkładów, bo moja cera ich nie lubi. W większości wypadków już po kilku godzinach na mojej buzi  pojawiają się pryszcze. Nie lubię też uczucia ,,czegoś” na twarzy. Ten krem BB pozwala mi uniknąć obu problemów. To jest taki produkt, który jak tylko się skończy – kupuję nowe opakowanie. Nie chcę eksperymentować, szukać nic nowego (właściwie nawet mnie nie kusi), bo znalazłam swój ideał. Po zmianie opakowań i składów miałam mały problem z odnalezieniem swojego ideału (wcześniej używałam hydra intensive). 
Kupiłam wersję sensitive, która okazała się być dla mnie za jasna, kupiłam pore + który sprawdzał się nieźle, ale dla mnie był zbyt kryjący (polecam dla osób, które mają spore problemy z trądzikiem). W końcu wybrałam wersję Bright+ która jest świetna – kolor i działanie. Ostatnio zauważyłam, że w sklepie Rubishop, w którym zawsze kupuję mój krem BB jest nowa wersja – Dr G Gowoonsesang, Dr Lab Hydromoist Cover BB. Nie wiem jeszcze czy kupię pełnowymiarowe opakowanie, a jeśli nie to na pewno poproszę o próbkę tego kremu, by sprawdzić odcień. 

Róż Mac Well Dressed

Marzyłam o nim bardzo długo, aż w końcu go kupiłam. Początkowo drobinki w nim zawarte trochę mnie przeraziły, jednak nie żałuję że zdecydowałam się na ten odcień. Jest na tyle delikatny, że nawet początkująca osoba poradziłaby sobie z nałożeniem różu. 
Swój róż mam od lipca, a dalej nie widzę nawet minimalnego zużycia. Regularnie dezynfekuję róż sprayem octenisept, więc nie boję się o rozwój bakterii, a tym samym róż pewnie będzie ze mną nawet po okresie przydatności.


Sprawdź recenzję różu Mac Well Dressed klik


Tusz do rzęs Max Factor False Lash

Kolejny produkt z serii ,,nie szukam dalej”. Ten tusz jest idealny do moich rzęs – jako jedyny je podkręca, wydłuża i pogrubia. Jego kolor jest dość intensywny, co dla mnie jest ogromnym plusem (myślę, że blondynki o jasnych rzęsach, które nie lubią zbyt intensywnego zaznaczenia rzęs powinny go unikać). 
Początkowo możecie mieć problem z jego nakładaniem (jego szczoteczka jest dość gruba), jeśli jednak będziecie cierpliwe i wprawicie się w używanie tego tuszu – na pewno nie pożałujecie 😉

Baza pod cienie Hean

Ogromny ulubieniec od lat. Pozwala mi utrzymać cienie na powiekach (mimo tłustej powieki) nawet 8 godzin. Ta baza jest bardzo wydajna (wystarcza mi na rok!), a na dodatek w niskiej cenie (ok.15 zł.). Bardzo dobrze podbija kolor, nawet w przypadku słabo napigmentowanych cieni.

Eveline serum do rzęs 3 w 1

Ten produkt stosuję jako bazę/odżywkę pod tusz do rzęs. Odkąd wypróbowałam ten sposób moje rzęsy nie wypadają, bo tusz ich nie osłabia. Dodatkowo to serum świetnie wydłuża i  podkręca rzęsy, dzięki czemu po nałożeniu tuszu możemy się spodziewać efektu ,,wow”.

Cienie do powiek Inglot

Kiedyś omijałam Inglota szerokim łukiem, ponieważ produkty, które testowałam nie sprawdziły się u mnie. Po wielu nerwach z poprzednią paletką, której pigmentacja wołała o pomstę do nieba (używałam ją na siłę, bo żal mi było wydanych pieniędzy), skusiłam się na 3 cienie+paletkę Inglota. Jestem zachwycona ich pigmentacją i tym, że się nie osypują. Te 3 cienie wystarczają mi do mojego codziennego makijażu. 

Pomadka Mac Plumful

Wcześniej miałam już styczność z pomadkami Mac (Viva glam gaga II oraz Niki Minaj), jednak obie nie  do końca mi pasowały. Teraz już wiem dlaczego. 

Kiedy kupiłam pomadkę Plumful (pokazywałam ją na naszym profilu na Instagramie) zorientowałam się, że ma idealne wykończenie. Lekko błyszczące, nawilżające, zdecydowanie nie suche jak w przypadku poprzednich pomadek. Nie znika też tak szybko z moich ust. Pomadka plumful ma wykończenie lustre i tego wykończenia będę szukać w przypadku kolejnych pomadek.

Korektor pod oczy Bell Hypoallergenic

Jak już nie raz pisałam – moim problemem są ogromne cienie pod oczami. Niezależnie od tego czy śpię odpowiednią ilość godzin, czy zdarza mi się zarwać nockę – one są zawsze. Dobry krem pod oczy i korektor to moje must have, by nie straszyć ludzi na ulicy.

Na korektor firmy Bell skusiłam się, ze względu na bardzo wrażliwą okolicę oczu. Nie zawiodłam się, bo mnie nie uczulił oraz ma przyzwoite krycie. Brakuje mi w nim jedynie drobinek rozświetlających, które w moim przypadku sprawdzają się świetnie w tej okolicy.

Pomadka peelingująca Sylveco

Od zawsze należałam do grupy osób, które mają suche usta. Przez to nie wszystkie pomadki na moich ustach wyglądają dobrze (głównie te matowe wyglądają słabo, bo podkreślają każdą suchą skórkę). Znalazłam na to sposób – przed nałożeniem pomadki robię peeling za pomocą pomadki Sylveco. Nie dość, że świetnie radzi sobie z suchymi skórkami, dodatkowo odpowiedni nawilża.

Dzięki pomadce Sylveco mogę teraz używać matowe pomadki!

Serum do rzęs Long4Lashes

Wiem, że to nie kolorówka, ale musiałam przypomnieć o tym produkcie. Nigdy moje rzęsy nie wyglądały tak dobrze, jak po kuracji tym produktem (nawet po Revitalashu, który był znacznie droższy i słabiej dostępny).

To serum naprawdę działa. Przy regularnym stosowaniu moje rzęsy stały się dłuższe, grubsze i bardziej podkręcone.

Co jest na Waszej liście kosmetyków top 10 do makijażu?