Szafa paryżanki, a szafa minimalistki – różnice i podobieństwa

minimalizm paryżynkaCzytając książkę Bądź chic! Émilie Albertini dostrzegłam pewne podobieństwa między szafą paryżanki, a szafą minimalistki. Szafa paryżanki i szafa minimalistki to prawie to samo! Ubrania paryżanek są klasyczne i dobrej jakości. To tak jak w szafie minimalistki, prawda? Czytając książkę Bądź chic! olśniło mnie dlaczego tak bardzo lubię styl paryżanek.

Jak zmieniał się mój styl na przestrzeni lat?

Mój styl na przestrzeni lat bardzo się zmienił. Duży wpływ na moją szafę miała korporacja, w której pracowałam i wymóg noszenia eleganckich ubrań. Polubiłam klasyczne, eleganckie stroje, ale nadal nie jestem przekonana do spodni materiałowych. Zdecydowanie wolę jeansy i te w dwóch kolorach są w mojej szafie (jaśniejsze i ciemniejsze). Przy okazji jeansów – od kilku lat kupuję jeansy High Waist Hannah tylko w Cubusie. Ten model bardzo mi pasuje pod względem wykonania, dobrze się w nich czuję (nie przepadam za biodrówkami i długo szukałam jeansów z wysokim stanem), dodatkowo nie niszczą się tak szybko jak jeansy, które kupowałam w H&M czy Reserved.

Mała czarna, czyli sukienka, która powinna być w każdej szafie klik

W liceum najczęściej sięgałam po jeansy (rurki), t-shirt i bluzę. Do tego sportowe buty. Ten styl bardzo mi odpowiadał, bo wtedy najważniejsza była dla mnie wygoda. Idąc na studia mój styl stał się bardziej kobiecy. W czasie studiów zaczęłam też swoją pierwszą pracę w salonie fryzjerskim na recepcji. Rozpoczęcie pracy miało też wpływ na to, co zaczęłam nosić. T-shirt zamieniłam na kobiece bluzki, bluzy na kardigany, zaczęłam nosić buty na obcasie, chociaż nadal sięgałam po wygodne adidasy i bluzy. To był też czas, kiedy zaczęłam nosić makijaż. Wcześniej w ogóle się nie malowałam, chyba że na imprezy. Do szkoły nigdy, bo w moim liceum dyrektorka wprowadziła zakaz makijażu. Co ciekawe gimnazjalistki chodziły wymalowane i nikt nie robił z tego wielkiego problemu.

Jak już wspomniałam na początku notki – pracowałam w korporacji, w której od poniedziałku do czwartku obowiązywały eleganckie, biurowe stroje. Niedopuszczalne były odkryte buty, jeansy czy krzykliwe stroje. Wtedy pokochałam klasyczne i eleganckie stylizacje. Moja szafa zmieniła się diametralnie. Powyrzucałam/pooddawałam 95% swoich ubrań i poszłam na wielkie zakupy. Zaczęłam nosić koszule, materiałowe spodnie (z którymi się nie polubiliśmy) czy marynarki (które są ze mną do dziś).

Bluzka w grochy (podobna bluzka) – klik
Jeansy – klik
Beżowy trencz klik
Srebrny zegarek klik
Torebka MK Jet Set klik (taniej -15%)
Baleriny Zing klik

Szafa paryżanki i minimalistki

Był taki okres w życiu, kiedy stawałam przed moją szafą i mówiłam, że nie mam co ubrać. To chyba klasyczna sytuacja, znana większości kobiet. Ja też należałam do tej grupy, do momentu przeczytania książki Slow Fashion. Ta książka kompletnie zmieniła moje życie, bo zaczęłam zwracać uwagę na jakość ubrań, a moja szafa mimo znacznego ograniczenia ilości ubrań należy teraz do bardzo zorganizowanych.

Książka, a raczej poradnik na temat ubierania jest świetnym źródłem inspiracji. W poradniku są zawarte właściwie najpotrzebniejsze ubrania i dodatki, które pozwolą zbudować szafę minimalistycznej paryżanki. Najfajniejsze jest to, że często podawane są konkretne modele butów czy torebek, które sprawdzą się na każdą okazję. Oczywiście nie musimy się tym sugerować tzn. kupować konkretnie TEGO modelu, ale jest to pewnego rodzaju inspiracją.

Minimalizm kosmetyczny – jak uporządkować swoje kosmetyki? klik

Dzięki temu poradnikowi zdałam sobie sprawę z braków, które mam w szafie (a wydawało mi się, że wszystko mam). Okazało się, że największe braki mam w…butach. Co prawda, to prawda – brakuje mi oksfordów, japonek na lato i płaskich sandałów. No i trencz. Tylko tutaj jest większy problem – w sklepach są trencze tylko ze słabym składem (przejrzałam trencze w Zarze, H&M, Reserved, Mango i brakuje mi już pomysłów, gdzie znaleźć coś porządnego). W weekend wybiorę się do TK Maxxa z nadzieją, że może w końcu uda mi się znaleźć porządny trencz na wiosnę.

Według mnie warto mieć w domu poradnik na temat ubierania, który jest bardzo pomocny nie tylko w kompletowaniu szafy, ale także w dni, kiedy totalnie nie wiesz w co się ubrać. Jeśli borykasz się z tym problemem, ta książka na pewno pomoże Ci okiełznać Twoją szafę.

Ubierać się jak paryżanka

Ubierać się jak paryżanka

Styl paryskich kobiet jest bardzo prosty, a jednak każda z nas chciałaby poznać sekrety ubioru paryżanek. Dziś, w ramach tygodnia paryskiego na naszym blogu zdradzę Wam kilka sekretów – jak się ubierać, żeby wyglądać jak paryżanka. Podrzucę również kilka inspiracji i gotowych zestawów 😉

 

Klasyka ponad wszystko

Myśląc o paryżankach, zawsze nasuwa mi się jedno – klasyka. Paryżanki wybierają takie rzeczy, które długo nie wyjdą z mody. Przykładem są nieśmiertelne, pikowane torebki Chanel. 
 
Każda z nas powinna mieć w szafie: czarną torebkę (najlepiej pikowaną, dobrej jakości), czarne i beżowe szpilki, parę jeansów i eleganckich spodni, czarne i granatowe baleriny, bluzkę w paski (kto nie zna looku z czarnymi rurkami, bluzka w paski i balerinami? On chyba najbardziej kojarzy się ze stylem paryżanek), białą koszulę, czarną spódnicę za kolano, biały i szary t-shirt bawełniany, czarną, dłuższą marynarkę. Posiadając te kilkanaście rzeczy możemy stworzyć kilka stylizacji, które sprawdzą się przy wielu okazjach.
 
Pamiętajcie, że wiele stylizacji nabiera efektu ,,wow” dopiero po dodaniu kilku dodatków w postaci chociażby delikatnego łańcuszka, kolczyków czy eleganckiego zegarka. Spójrzcie na stylizację poniżej, która idealnie nadaje się do pracy, a także na spotkanie z przyjaciółmi. Jest prosta i elegancka.
 
paryski styl

Źródło

Mniej znaczy więcej

Zazwyczaj najprostsze stylizacje najbardziej zachwycają. Mój ulubiony zestaw codzienny to jeansy, biały t-shirt w grochy, do tego marynarka i baleriny. Obowiązkowo zegarek (pomyśleć, że kiedyś nie nosiłam w ogóle zegarka, a teraz nie ruszę się z domu, nie mając go na ręku) i kolczyki perły. Jeśli kiedyś mnie spotkacie to na 99% będę właśnie tak ubrana. 
 
Podziwiam kobiety, które wytrzymują godziny na wysokim obcasie. Ja maksymalnie po godzinie zaczynam narzekać, że bolą mnie nogi. Dlatego też najczęściej sięgam po płaskie buty – oxfordy, sztyblety, baleriny lubię najbardziej.
 
Wskazówka: ubierz luźną, białą koszulę, jeansy i do tego mokasyny (na jesień mogą być w kolorze czerwonego wina). To taki prosty i mało wymagający look. 
 
ubierz się jak paryżanka
Żródło
 
Dobieraj ubrania do swojej figury
Niby banalna rzecz, ale obserwując ludzi często dochodzę do wniosku, że robią sobie krzywdę przez to, że nie noszą ubrań dopasowanych do figury. Każda z nas jest piękna. Nie ważne czy masz nadprogramowe kilogramy, mało zgrabne nogi czy mały biust. Wszystko da się ukryć, a uwypuklić to, co godne pokazania. 
 
Mam mały biust, dlatego nie noszę nigdy bluzek z dużym dekoltem. Nie lubię też dekoltów w serek, prostych, czy asymetrycznych, bo nie czuję się w nich komfortowo. Lubię za to dekolt biżuteryjny i w łódkę. Czy wiedziałyście, że dekolt również powinno się dobrać do swojej figury? Często kobiety o tym zapominają.
 

Pewność siebie

Najważniejszym punktem dzisiejszej notki jest właśnie ten. Paryżanki mają dużo pewności siebie i to właśnie dzięki temu mają ten słynny paryski szyk. Dlatego też warto, żebyś nosiła ubrania, w których czujesz się dobrze i pewnie. 
 
Jeśli jakieś ubranie już podczas zakupów nie do końca mi odpowiada, nie kupuję go. Kiedyś popełniałam ten błąd i zazwyczaj kończyło się tym, że lądowało w szafie, a z czasem je sprzedawałam lub oddawałam. Nie zawsze jednak jest tak, że jestem czegoś od razu pewna. Jeśli wrócę do domu i nadal myślę o jakiejś sukience, marynarce czy spodniach, to znak że warto po to wrócić. 
 
paris chic
Źródło