Czy warto kupować Followersów na Instagramie?

Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu Instagram wiedzie prym w popularności portali społecznościowych. Nie ma się co dziwić, gdy na Facebooku są bardzo mocno obcinane organiczne zasięgi. Na Instagramie też, ale można jeszcze bez płatnych kampanii podbić zasięg profilu i Insta Stories. Jak to zrobić? Pisałam o tym w artykule jak podbić zasięg Insta Stories. Niestety nadal dużo Influecnerów kupuje Followersów na Instagramie, bo jest to tanie (100 Followersów kosztuje kilka złotych), a dodatkowo liczą na fejm i darmoszki.

Po co kupować Followersów na Instagramie?

Nadal bardzo wiele firm nie sprawdza Followersów. Większość patrzy tylko na liczbę (ilość Followersów) czy serduszka i komentarze pod zdjęciami. Kupno Followersów to bardzo częsta praktyka wśród Influencerek. Liczby się zgadzają, biznes się kręci. I tu uczciwi Influencerzy tracą, bo nie każda firma sprawdzi czy 60 tys. Followersów to nie przypadkiem mieszkańcy Indii czy Pakistanu, a Ci uczciwi, którzy robią dobrą robotę nie będą brani pod uwagę w kampaniach realizowanych przez agencje zajmujące się influence marketingiem. To smutne, ale tak to działa w dzisiejszym świecie. 

kupowanie Followersów na Instagramie

Czy w takim razie kupowanie Followersów się opłaca? Z mojego punktu widzenia nie. Po pierwsze dlatego, że kupowanie Followersów zmniejsza zasięgi profilu na Instagramie (nowy algorytm Instagrama bardzo łatwo wychwyci, że na danym koncie są nieuczciwe praktyki), a po drugie dlatego że bardzo łatwo można sprawdzić czy ktoś kupił na Allegro Followersów, serduszka czy nawet komentarze pod zdjęciem. Tak, można kupić też komentarze pod zdjęciem! Oczywiście będą to komentarze wystawione przez fikcyjne konta typu zosia1234 i w większości przypadków będą to tylko emotki (najczęściej serduszka czy uśmieszki).  

Jak sprawdzić czy ktoś kupił Followersów?

Wiele Influencerek pewnie mnie teraz znienawidzi, ale wolę przestrzec tych, co kiedykolwiek kupili Followersów, że tak się po prostu nie robi. Sprawdzenie uczciwości Influencera jest bardzo proste. Można to sprawdzić m.in. poprzez Socialblade. Co prawda nie jest to w 100% świetne narzędzie, bo ma opóźnienie kilku dni w statystykach, niemniej jednak łatwo zweryfikować konto przed podjęciem z kimś współpracy.

Poniżej możecie zobaczyć przykłady dwóch kont znanych Influencerek – jedna z nich prawdopodobnie korzysta z nieuczciwych sposobów pozyskiwania Followersów.

nieuczciwe konto na Instagramie

Nieuczciwe konto na Instagramie

Na powyższym screenie możecie zobaczyć bardzo duże spadki ilości Followersów. Ta Influencerka najprawdopodobniej używa aplikacji do pozyskiwania Followersów, która działa na zasadzie Follow/Unfollow.  Na poniższym screenie możecie zobaczyć konto na Instagramie, które uczciwie pozyskuje Followersów. 

Uczciwe konto na Instagramie

Uczciwe konto na Instagramie

Co ciekawe poprzez Socialblade możecie sprawdzić także konta każdego, kto nie ma ustawień prywatnych. Jeśli nie kupować Followersów na Instagramie, to jak osiągnąć sukces i zacząć zarabiać na Instagramie? O tym piszę w poście jak osiągnąć sukces na Instagramie.

Stylizacja z czarną marynarką MLE ze złotymi guzikami

czarna marynarka mle ze złotymi guzikami

Znalezienie dobrej jakościowo (dłuższej) marynarki to nie lada wyzwanie. Dlatego jak tylko zobaczyłam, że w MLE Collection pojawiła się zwykła, czarna marynarka o dobrym składzie – od razu trafiła do mojego koszyka. Z MLE jest tak, że kto pierwszy, ten lepszy. Dziewczyny często ‘rzucają się’ na nowości, a potem pozostaje tylko czekać na zwroty, by upolować wymarzoną rzecz. 

Niemniej jednak jest to jeden z moich ulubionych sklepów internetowych, gdzie wiem, że będę zadowolona z zakupu. Tylko raz zdarzyło mi się odesłać zamówioną rzecz – sweter, który okazał się być bardzo oversizowy. Zresztą znalezienie w poprzednim sezonie swetra o kroju innym niż oversize było naprawdę trudne. 

Do czarnej marynarki MLE, która jest dłuższa niż klasyczne marynarki dobrałam czarne rurki oraz bluzkę w paski  z krótkim rękawem. Kiedy robiliśmy zdjęcia stylizacji było naprawdę ciepło, a mimo, że cały czas miałam na sobie marynarkę – czułam się bardzo dobrze. Jest ona bardzo przewiewna i na pewno sprawdzi się do wiosennych stylizacji, kiedy rano jest jeszcze dość chłodno.

stylizacja z bluzką w paski

Czarne rurki to ostatnio mój częsty wybór. Nadal najbardziej kocham jeansy, jednak kiedy chcę nadać stylizacji trochę elegancji, wybieram rurki z Calzedonii. Pokazywałam je już na blogu i nadal twierdzę, że te spodnie są świetne, bo nie wypychają im się kolana.

czarne rurki calzedonia

stylizacja do biura

mała lakierowana torebka

Czarno-szara torebka lakierowana ze złotym zapięciem świetnie pasuje do guzików w marynarce. Co prawda nie jestem fanką złotej biżuterii, ale złote dodatki np. guziki czy zapięcie torebki są dla mnie jak najbardziej w porządku. Co ciekawe torebkę znalazłam w SH dobre 10 lat temu. Noszę ją dość rzadko, bo jest dla mnie zbyt mała na co dzień, dlatego oprócz rysy z przodu nie ma właściwie śladów użytkowania.

espadryle na wiosnę

bluzka w paski stylizacje

złoty naszyjnik monstera

espadryle Kiomi różowe

czarna marynarka damska

marynarka mle opinie

Wiosną i latem najchętniej sięgam po espadryle. Ten model jest nie tylko wygodny, ale także świetnie sprawdza się w stylizacjach na cieplejsze dni. Te espadryle kupiłam zeszłego lata na Zalando. Bardzo lubię ich kolor, były jeszcze całe czarne, ale stwierdziłam, że wiosną potrzeba trochę jaśniejszego koloru. 

marynarka MLE czy warto kupić

Marynarka – MLE Collection

Bluzka w paski z krótkim rękawem – H&M

Czarne rurki – Calzedonia

Espadryle – Kiomi

Lakierowana torebka – SH

Naszyjnik Monstera – Korallo

Jak przeprowadzka do Warszawy wpłynęła na stan mojej skóry

Przeprowadzka to dla organizmu ogromne wyzwanie. Oprócz stresu, który jej towarzyszy od momentu podjęcia decyzji o przeprowadzce, do momentu rozpakowania kartonów z rzeczami. Mimo, że jesteśmy minimalistami i mamy naprawdę mało rzeczy, kartonów było naprawdę sporo. Przeprowadzka do innego miasta (w naszym przypadku przeprowadzka do Warszawy) to był wyczyn nie tylko dla nas, ale także naszej skóry. 

Kartony to wróg naszej skóry

Jestem alergikiem, zresztą tak samo jak Piotr. Przeprowadzkę nasz organizm wyczuł na kilometr. Dosłownie wyczuł, bo odkąd pojawiły się w domu kartony, zaczęliśmy kichać. Kartony również bardzo wysuszają skórę dłoni, więc lepiej je przenosić w rękawiczkach oraz dodatkowo nawilżać skórę. Świetnie sprawdzą się bawełniane rękawiczki, które nakładamy (na noc) na wcześniej posmarowane dłonie grubą warstwą kremu do rąk. Ten, który zawsze wszystkim polecam to koncentrat do rąk Tołpy. Świetnie nawilża nawet naprawdę suchą skórę dłoni. 

Zmiana otoczenia ma wpływ na naszą skórę

Boleśnie odczułam przeprowadzkę do Warszawy. Myślałam, że w Gdańsku jest twarda woda, ale dopiero gdy przeprowadziliśmy się tutaj przekonałam się, że w Trójmieście woda jest wspaniała. Pierwsze zmiany zobaczyłam na włosach. Już jedne z pierwszych myć przekonały mnie, że muszę pójść do sklepu po moją ukochaną maskę Biovax z olejami. Włosy były oklapnięte i kompletnie się nie układały. Były też bardzo przesuszone mimo używania szamponu Sylveco pszeniczno-owsianego, który sam w sobie jest dość mocno nawilżający. Jak tak dalej pójdzie to chyba w końcu zainwestuję w słuchawkę zmiękczającą wodę, która podobno daje naprawdę niezłe efekty. 

Tony Moly maski różne rodzaje

Później zaczęłam zauważać suche skórki na twarzy, szczególnie w okolicach brody, nosa i na czole. Walczę z tym cały czas, ale przesuszenia nadal są widoczne i odczuwalne. Na noc wklepuję grubą warstwę lekkiego kremu nagietkowego Sylveco lub nawilżającego Tołpy. Dwa razy w tygodniu nakładam bardzo mocno nawilżającą maskę awokado I’m real od Tony Moly, która uratowała moją skórę po chorobie. Koreańska marka Tony Moly ma w swojej ofercie nie tylko genialne maski na płacie bawełnianym I’m Real, ale także kolorówkę i inne cuda. Zanim przeszłam na dietę roślinną testowałam maskę Egg Pore, która bardzo fajnie oczyszcza skórę i szybko rozprawia się z niedoskonałościami.

Tę maskę poleciła mi ją jedna z Dziewczyn z Instagrama, ponieważ doprowadza do stanu normalności mocno przesuszoną skórę. To prawda, ta maska uratowała moją skórę nie tylko po chorobie, ale także po przeprowadzce. Po przetestowaniu wersji awokado zdecydowałam się na inne z tej serii. 

Do gustu najbardziej przypadła mi maska awokado, pomidorowa i ryżowa, chociaż to wersja awokado jest moim zdecydowanym faworytem. Niestety po aloesowej miałam uczulenie i wiem, że na pewno już więcej jej nie kupię. 

Jeszcze kilka lat temu używałam tylko i wyłącznie koreańskich kosmetyków (byłam także na konferencji kosmetyków koreańskich na zaproszenie marki Mizon Polska) – pewnie pamiętacie, że moim ogromnym ulubieńcem był krem BB Dr G, dzięki któremu udało mi się wygrać walkę z niedoskonałościami, czy kosmetyki do demakijażu, która według Koreanek jest najlepsza. Jeśli interesuje Cię tematyka kosmetyków koreańskich zajrzyj tutaj

Jak przygotować skórę do przeprowadzki?

Przede wszystkim trzeba zadbać o odpowiednie nawilżenie skóry. Nie tylko na zewnątrz, ale również od wewnątrz. Mam tu na myśli picie dużej ilości wody lub wody kokosowej, która jest bogata w witaminy i dodatkowo nawilża 10 razy lepiej niż zwykła woda. Bardzo dobra woda kokosowa jest w Lidlu, natomiast nie polecam tej z Biedronki. Jest kwaśna i niesmaczna. 

Tony Moly maska na płacie bawełnianym ryżowa i algowa

Szczególnie do nawilżania skóry twarzy polecam wodę termalną oraz naturalne kremy nawilżające np. wymienione przeze mnie wyżej z Sylveco czy maskę Tony Moly awokado, a także ryżową lub algową które poradzą sobie nie tylko z przesuszoną, ale także zanieczyszczoną skórą. Z masek na płacie bawełnianym polecam również maskę Mizona z zieloną herbatą. Bardzo dobrze nawilża skórę (chociaż mam wrażenie, że nie aż tak bardzo jak Tony Moly I’m Real), ale również pięknie pachnie. Jeśli jesteście ciekawe tej maski, koniecznie zajrzyjcie postu na temat masek na płacie bawełnianym Mizon.

Piotr się śmiał, bo podczas przeprowadzki z Gdańska do Warszawy cały czas chodziłam i pryskałam twarz wodą termalną, a także smarowałam dłonie kremem. Mimo to nie udało mi się w 100% uniknąć skutków ubocznych przeprowadzki do Warszawy jakim było nadmierne przesuszenie skóry twarzy i dłoni.